Okładka książki Deborah Harkness, Księga Wszystkich Dusz: Powrót

Deborah Harkness Księga Wszystkich Dusz: Powrót

Pisałam niedawno, że miesięczne zestawienia książkowe nie do końca mi odpowiadają. Obiecałam jednak, że od czasu do czasu będę się dzielić swoimi wrażeniami i przemyśleniami dotyczącymi przeczytanych przez mnie książek. Na pierwszy ogień idzie „Powrót”, IV tom z serii Księga Wszystkich Dusz, autorką której jest Deborah Harkness.

O wcześniejszych częściach pisałam tutaj i tutaj. W tej części spotykamy Dianę i Matthew przebywających wciąż w przeszłości. Nadal nie odnaleźli interesującego ich manuskryptu. Diana znalazła odpowiednie nauczycielki, choć nie było to wcale takie proste. Czarownice z przeszłości pomagają jej poznać moc, która się w niej kryje, ale nadal nie do końca sobie z nią radzi. Pomimo drobnych trudności, wszystko zaczyna zmierzać w pożądanym kierunku. Niestety względna stabilizacja nie trwa zbyt długo. Nasilają się działania wymierzone przeciw czarownicom. Ponadto, królowa Elżbieta nie jest zadowolona, że jej ulubieniec (Matthew) związał się z nieznaną kobietą. Aby zadośćuczynić królowej, Matthew musi się udać z misją do cesarza Rudolfa. Drobny podstęp Marry – przyjaciółki obojga bohaterów – pozwala jechać do Pragi również Dianie. Ślady zaginionego manuskryptu też tam prowadzą, dlatego bohaterowie decydują się na ten dość ryzykowny wyjazd. Cesarz nie jest zbyt chętny do współpracy, ale chętnie widziałby przy sobie Dianę w roli trofeum. Sprawy przybierają niezbyt ciekawy obrót, a czas nagli. Zbyt długie przebywanie w przeszłości, może nieść trudne do przewidzenia konsekwencje.

Bardzo chciałabym opowiedzieć więcej, ale jaką radość z czytania bym pozostawiła? Poza tym, nie jest to ostatnia część powieści. Historia jest dość smutna dla czytelników. Wersja oryginalna: The All souls Trilogy jest wydana, co wskazuje nazwa, jako trylogia. Wydawnictwo Amber, które podjęło się wypuszczenia tej serii na polski rynek, podzieliło każdy oryginalny tom na dwie części. Niestety z sześciu tomów, ukazały się zaledwie cztery i nie słychać, aby kolejne miały ujrzeć światło dzienne. Wydawnictwo nie było zadowolone z wysokości sprzedaży i w stosunku do ostatnich części, postawiło inne warunki, które nie zostały przyjęte. Dzięki temu, polski czytelnik nie ma możliwości poznania dalszych losów Diany i Matthew. Istnieje cień szansy, że ekranizacja powieści przyniesie jakieś ruchy wydawnicze, ale choć serial jest w produkcji, zanim trafi do Polski, o ile w ogóle trafi, trzeba będzie się jeszcze sporo naczekać. Taka polityka wydawnictw jest moim zdaniem karygodna, ale wiadomo nie od dziś, że podobnie jak autorzy, również czytelnicy znajdują się w dalekim kręgu zainteresowania wydawnictw.

Oczywiście głodny wiedzy czytelnik poradzi sobie na przekór wydawnictwu, ale niesmak pozostaje.

Tak czy inaczej, historia opowiedziana w Księdze wszystkich dusz trafiła w mój gust idealnie. Choć był moment, gdy zawahałam się, czy wziąć ją do ręki. Znajdujący się na okładce opis, iż jest to książka łącząca wszystko, co najlepsze z Harrego Pottera (choć jego też uwielbiam), sagi Zmierzch i Kodu Leonarda da Vinci, niekoniecznie do mnie przemówił. Ale przecież nie ocenia się książki po okładce.

Seria Księga wszystkich dusz opowiada o klasycznej walce dobra ze złem. Ale nie tylko to jest w niej istotne. Śledzić w niej można historię trudnej, zakazanej miłości i to, co można dzięki niej osiągnąć. Opowiada o walce o to potężne uczucie, ale również o walce z własnymi słabościami i demonami, których nikomu nie brakuje. Mówi o rodzinie i przyjaźni. Mówi też o zdradzie, zawiści i nienawiści oraz tym, jakie spustoszenie potrafią siać. Podparta jest całą gamą odniesień do filozofii, teologii, historii, literatury, sztuki, mitologii, nauki. Oczywiście wszystko zatopione w magicznym świecie tajemnych istot i mocy.

Powieść przypomina o tym, że każdy nosi w sobie zarówno dobro jak i zło. Ciemna strona to nie tylko skłonność do okrucieństwa, ale również wszelkie słabości wiążące nam ręce, to także strach przed światem i przed samym sobą.

Mnie przypomniała też jedno z ulubionych twierdzeń, że kocha się nie za, lecz pomimo że… a miłość, ta prawdziwa, daje ogromną moc. Zawsze sądziłam, że istnienie zła lub też wlokących się za nim cierpienia, żalu, smutku jest po to, abyśmy mogli doceniać to, co dobre. Dziś jestem bardziej skłonna twierdzić, że całe dobro: miłość, radość, nadzieja, śmiech, jest po to, by pomagać przetrwać walkę z tym, co złe.

I znów dla wielu będzie to banał, prawda stara jak świat, bajka opowiadana dzieciom na dobranoc. Ale wydaje mi się, że spora część z nich, nigdy tego nie zrozumie, starając się znaleźć odpowiedzi na, jak im się wydaje, trudniejsze i bardziej skomplikowane pytania.

Mnie ta lektura otworzyła oczy na kilka prawd, których choć widziałam, nie potrafiłam przyjąć do wiadomości. Nie sądzę, by każdemu mogła przynieść to samo, ale choćby dla pięknej historii, warto ją przeczytać.

Mam nadzieję, że przyjęta przeze mnie forma nie będzie już tak kłopotliwa i będę mogła sprostać wyzwaniu😉 Łatwiej jest czytać książki niż o nich pisać, ale obie czynności dają sporą satysfakcję. Mam nadzieję, że i Wam przyjemnie się czytało, a jeśli tak, wiecie co robić🙂

 

kobieta patrząca w dal

Matko, błagam! Spójrz na to inaczej!

To jak postrzegam własne życie, zależy ode mnie. Długo trwało, żebym to zrozumiała. Wciąż w chwilach kryzysowych muszę mocno się starać, by o tym nie zapominać. Nie jestem urodzoną optymistką. Czerpania radości z życia zaczęłam się uczyć, kiedy odkryłam prawdę, tak często powtarzaną – szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. A przecież chcę, żeby moje dzieci były szczęśliwe.

(więcej…)

Książki

Książkowy maj, czerwiec i lipiec :)

Maj uciekł mi szybko, czerwiec również specjalnie się nie dłużył. Lipiec z kolei nie obfitował w książki dla dorosłych. Dlatego dopiero teraz – książkowe podsumowanie trzech miesięcy. Najprawdopodobniej ostatnie w takiej odsłonie.🙂

(więcej…)

Woodstock 2016

Czy Woodstock to miejsce dla dzieci?

Na wieść o tym, że wybieram się z dziećmi na Woodstock, kilkakrotnie słyszałam, że to nieodpowiednie dla nich miejsce, a wielokrotnie wyczytywałam to z twarzy rozmówców. Ale przecież, ja zawsze wiem swoje i bronię swoich racji zawzięcie. A może inni jednak mają rację? Może lepiej pojechać nad morze?

(więcej…)

Pożeracze czasu

Pożeracze czasu

Czas, w całej swej względności, jest najmniej elastyczną znaną mi substancją. Doba nijak nie chce się rozciągnąć, sekundy, minuty, godziny uciekają jak szalone. A właśnie wtedy, gdy czas nagli, jest najwięcej do zrobienia lub milion ciekawych okazji pojawia się znienacka. Człowiek łapię się za głowę, skąd wziąć czas?

(więcej…)

Czas czarodziej - Wydawnictwo Babaryba

Co z tym czasem?

Czas to jest coś, czego nie widać, nie słychać, nie czuć. To jedna z najbardziej pożądanych rzeczy (szczególnie w przypadku rodziców) i jedna z najtrudniejszych do wyobrażenia, pojęcia, wytłumaczenia. Jego względność i jednocześnie bezwzględność sprawiają kłopoty w wyjaśnianiu zagadek typu: czym jest czas? do czego służy? a skąd się bierze? dlaczego go nie widać? czy nie można go schować na później? itp…

(więcej…)

Edukacja, wiedza, szkoła

Wszystkiego nauczą się w szkole

 

Dzieci są ciekawe świata tak bardzo, że nam dorosłym wydaje się to wręcz nierealne. W swoim dorosłym życiu tyle już widzieliśmy, tyle się nauczyliśmy, że trudno nam wejść w buty dziecka. Zapominamy o tym, że te małe istotki wszystko wciąż zachwyca, dziwi i fascynuje. Co gorsza, bardzo często nie potrafimy tego wykorzystać lub nawet nie próbujemy.

(więcej…)