Miesiąc: Czerwiec 2015

O truskawkach, małych rzeczach, miłości…chyba? Kolejność przypadkowa

Drobne gesty składają się na nasze życie. Drobiazgi potrafią poprawić nastrój, ukoić skołatane nerwy, rozbawić, pocieszyć. Nieważne czy jest to dobre słowo, łagodne spojrzenie,  słoik dżemu, czy uśmiech i błysk radości w oku. Istotne jest, żeby zacząć zwracać na te małe sprawy uwagę, skupić na nich myśli, a co z tego wyniknie, dajcie im(małym rzeczom) i sobie trochę czasu…

Już początek lata. Sezon mężulowych weekendowych nieobecności w pełni. Koniec czerwca. Koniec truskawek. – TRUSKAWKI!!! – olśniło mnie. Przecież jakiś czas temu stwierdziłam, że skoro jestem już zawodową kurą domową lub jak kto woli: managerem ogniska domowego (prawda, że ładnie?), to powinnam zadbać o pełną domowych przetworów spiżarkę. Mam na tym polu marne doświadczenie, ale nie zdobędę go biadoląc nad tym. (więcej…)

Praca  – dom – praca! Praca? Dom? Praca?

 Dylemat, przed którym staje wiele świeżo upieczonych mam (patrząc szerzej – rodzin). Argumentów przemawiających za jedną czy drugą stroną oraz tych przeciw jest tyle, ilu opiniodawców. Które rozwiązanie jest lepsze? Praca – pieniądze, niezależność, ambicje, rozwój… Dom i dziecko – bliskość, budowanie więzi, radość z pełni macierzyństwa… Gdyby świat był czarno-biały, ludzie nie mieliby tylu dylematów. Rzeczywistość jednak mieni się wieloma kolorami, dlatego wybór nigdy nie jest łatwy.

Kiedy zaszłam w ciążę, nie widziałam problemu: urodzę, pójdę na (wtedy jeszcze) 6 miesięcy macierzyńskiego, a później wracamy do „normalności”. Dziecko? Coś wymyślimy: żłobek, opiekunka, może Babcia. Jakoś to będzie.

Urodziłam. Pierwsze tygodnie były czasem zmagań z objawami depresji, ale gdy natura przestała się na mnie gniewać, instynkt macierzyński zaskoczył jak trzeba, wtedy moje wcześniejsze plany dostały, delikatnie mówiąc, po łbie. Z coraz większym niepokojem spoglądałam na kalendarz, sprawdzając ile mam jeszcze czasu.

(więcej…)

Spieszmy się kochać… znasz to, prawda?

Sporej liczbie osób znane są słowa ks. Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…”. Większość zgadza się z tym, że to takie mądre, takie ważne, ale w natłoku spraw codziennych – jakże istotnych – zapomina o tej prostej prawdzie i tak jak ja, odkrywa ją na nowo w momencie, kiedy jest już za późno.

Ona była dobrym człowiekiem. Niemal każdy, kto ją znał, tak powie. Uśmiechnięta, radosna, dla wszystkich znajdowała czas, dobre słowo i wiele więcej. Zmagała się z życiem bez opamiętania, dzień po dniu odpierała wszelkie ataki i szła dalej – niezachwianym krokiem. We wszystkim perfekcyjna, skrupulatna, dokładna i poukładana – co do milimetra. Ona była dobrym człowiekiem. Ona była moją Matką. Wciąż widuję ją na ulicy. Wciąż sięgam po telefon, by do niej zadzwonić. Wciąż jej potrzebuję, wciąż tyle chcę jej powiedzieć, o tyle zapytać, ale ja już nie zdążę…

(więcej…)

O przyjaźni bajka

„Dawniej żądałem od ludzi więcej niż mogą dać: ciągłej przyjaźni, nieustannego wzruszenia. Dziś umiem od nich żądać mniej, niż mogą dać: towarzystwa bez frazesów. I ich wzruszenie, ich przyjaźń, ich szlachetne gesty zachowują w moich oczach całą wartość cudu: są łaską.”

Albert Camus

Chciałabym móc się podpisać pod tym stwierdzeniem. Dążę do tego, ale niestety… Wciąż za dużo oczekuję od swoich przyjaciół: obecności, lojalności, akceptacji, wsparcia, wyrozumiałości, empatii, umiejętności czytania w myślach, zrozumienia mojego punktu widzenia, szczerości i jeszcze kilku innych.

(więcej…)