Od kuchni

Podwójne urodziny

Mój Pierworodny skończył już cztery lata, a ja się zastanawiam, kiedy ten czas tak szybko zleciał? W pamięci mam jeszcze chwile, kiedy poczułam pierwsze skurcze i tę wyjątkową noc, kiedy zastanawiałam się czy to na pewno już? Od tego momentu tak wiele zmieniło się w moim życiu, stałam się częścią wspaniałej rodziny, takiej, o jakiej zawsze marzyłam (nawet jeśli z przerwami). Wiele planów, istniejących w mojej głowie, rozpadło się na drobne kawałki, ale ich miejsce zajęły inne, być może ciekawsze, jak choćby ten blog, a macierzyństwo dostarcza miliona okazji do tego, aby czuć satysfakcję na najwyższym poziomie. (więcej…)

Twoje rączki pachną cudnie…czosnkiem?

Czosnek to podstawa. Kocham go miłością absolutną i nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez niego. Nadaje daniom wspaniałego aromatu, podkreśla smak, dodaje mocy, a jego właściwości prozdrowotne to temat na referat.

Niesetety, (więcej…)

„Na to właśnie czekałem!”

Pożegnaliśmy upały, powoli witamy się z jesienną dżdżystą i mżystą aurą, która zachęca by otworzyć drzwi kuchni i coś poczarować.

Piszę poczarować, bo gotować czy piec, zasadniczo umiem średnio. Nie żeby wcale, ale przewidywalność mam raczej słabą i moje kulinarne eksperymenty dość często kończą się fiaskiem. Mężulu
(więcej…)

Nie może mama do kawiarni…

WP_20150813_002…to sobie zrobi kawę, kawusię 🙂 🙂 🙂 sama.

Tropikalna aura za oknem. Mamie marzy się mrożona kawa, ale dzieciaki, choć grzeczne – tak często słyszę – to jednak nie pozwolą na swobodną wizytę w kawiarni.

Nie ma co płakać, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Najprostszy i najszybszy  przepis na mrożoną kawę (oczywiście poza: pójść do kawiarni, zamówić kawę)

(więcej…)

Przechowywanie rzodkiewki

Rzodkiewka, ech! Rzodkiewka…zdrowa, piękna, czerwona, smaczna. Oj, chrupnąłby, chrupnął…

Uwielbiamy chrupać rzodkiewki. Podkreślam CHRUPAĆ. Chyba nikt nie lubi (choć mogę się mylić) miękkiej, żeby nie powiedzieć skapciałej rzodkiewki. Do niedawna nie radziłam sobie z jej przechowywaniem i po jednym, dwóch dniach od zakupu rzodkiewka „padała”. No taki już marny los rzodkiewki kupionej przez marną panią domu.

(więcej…)

Dla ochłody…

Lato daje znać, że mu u nas wygodnie. Z lekkim ociąganiem i humorami wreszcie nie skąpi słońca. Jestem zdecydowanie ciepłolubna, dlatego nie powiem złego słowa na lejący się z nieba żar. W ogóle, użyję tym razem niewielu słów.

Mój cel jest prosty. Zdradzę Wam moje ulubione sposoby na ochłodę, czyli niezbyt czasochłonne i mało skomplikowane w przygotowaniu napoje, które orzeźwiają i są pyszne.

(więcej…)

O truskawkach, małych rzeczach, miłości…chyba? Kolejność przypadkowa

Drobne gesty składają się na nasze życie. Drobiazgi potrafią poprawić nastrój, ukoić skołatane nerwy, rozbawić, pocieszyć. Nieważne czy jest to dobre słowo, łagodne spojrzenie,  słoik dżemu, czy uśmiech i błysk radości w oku. Istotne jest, żeby zacząć zwracać na te małe sprawy uwagę, skupić na nich myśli, a co z tego wyniknie, dajcie im(małym rzeczom) i sobie trochę czasu…

Już początek lata. Sezon mężulowych weekendowych nieobecności w pełni. Koniec czerwca. Koniec truskawek. – TRUSKAWKI!!! – olśniło mnie. Przecież jakiś czas temu stwierdziłam, że skoro jestem już zawodową kurą domową lub jak kto woli: managerem ogniska domowego (prawda, że ładnie?), to powinnam zadbać o pełną domowych przetworów spiżarkę. Mam na tym polu marne doświadczenie, ale nie zdobędę go biadoląc nad tym. (więcej…)