zmiany

Lepiej być nie może?

Co dzień, gdy wstaję z łóżka, myślę, jaką jestem szczęściarą. Wielu ludzi, zjawisk, rzeczy brakowało lub brakuje, wiele zostało utraconych lub nie istniało nigdy w moim życiu. Za niektórymi tęsknię, niektórych pragnę bardzo, o innych marzę nieśmiało albo chcę zapomnieć całkowicie. Jednak, z której strony by nie patrzeć, jak nie liczyć, mam bardzo dużo.

(więcej…)

Reklamy

O czym to ja miałam…?

co ja to miałam

Robię to bardzo niechętnie, ale muszę się przyznać. Mam świetną pamięć. Naprawdę! Często muszę udawać, że o czymś zapomniałam, bo nie dałoby się ze mną wytrzymać –  już w ogóle.  Zapytajcie Mężula. On wie o tym najlepiej ;). Sama jestem czasem pod wrażeniem tego, co potrafię zapamiętać i na jak długo. (więcej…)

52 książki a punkt siedzenia

Follow my blog with Bloglovin

Fajerwerki wreszcie umilkły. Fala noworocznych postanowień i priorytetów (lub ich brak) przetoczyła się już po świecie realnym i wirtualnym. Łapiąc ją jeszcze za ogon, chcę dorzucić parę zdań o tym, jak proste rzeczy potrafią bardzo dużo zmienić.

(więcej…)

Grunt to chcieć!

Stare odchodzi, nowe nadchodzi. Podsumowania, rozliczenia, postanowienia plany. Co roku to samo. Będę taki, będę taka, zrobię to, zrobię tamto. Zastanawiam się skąd taka potrzeba bierze się w ludziach? Dlaczego tak trudno o realizację tych obietnic? Czy to w ogóle ma sens?

Podobno najczęściej postanowienia noworoczne pozostają w sferze planów z uwagi na porę roku. Otóż zima, mróz, szaruga, (więcej…)

Powoli, bo małymi krokami

Zmiana to nie jest łatwy proces i nie przebiega tak szybko, jakbym sobie tego życzyła. Niemal co dzień zastanawiam, się czy to naprawdę ma sens? Niemal co dzień muszę radzić sobie z nowym kryzysem. I radzę sobie, choć czasem   (więcej…)

Do dzieła! Działa? Działania!?!

Wydaje mi się, że aby stanąć naprawdę mocno na własnych nogach, nie wolno bać się marzeń. Marzenia dają cel, ku któremu można podążać, marzenia dają siłę do działania. A właśnie, byleby nie zapomnieć o działaniu…

Ostatnio pisałam o tym, że rozpoczęłam walkę ze swoimi słabościami, walkę o swoją wolność, szczęście, a tak naprawdę – życie. Trudno będzie udowodnić, że cokolwiek z tego się udaje, bo po pierwsze, w większości to bardzo małe kroczki, niemal niewidzialne. Po drugie, praca nad sobą wymaga czasu. Po trzecie, nie wiem, czy odważę się pisać o wszystkim. Ale to, co mnie czeka niebawem i o czym opowiem Wam z ogromną radością, może choć trochę pokaże, że coś drgnęło w tym moim bezpiecznym, ale sztywniackim świecie. Znajdą się pewnie tacy, którzy pomyślą, iż niechybnie zwariowałam. A kilka osób stwierdzi, że chyba po prostu wracam do „starej” formy. Zdradzę na razie tylko tyle, że wracam do swoich MARZEŃ.

(więcej…)