macierzyństwo

kobieta patrząca w dal

Matko, błagam! Spójrz na to inaczej!

To jak postrzegam własne życie, zależy ode mnie. Długo trwało, żebym to zrozumiała. Wciąż w chwilach kryzysowych muszę mocno się starać, by o tym nie zapominać. Nie jestem urodzoną optymistką. Czerpania radości z życia zaczęłam się uczyć, kiedy odkryłam prawdę, tak często powtarzaną – szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. A przecież chcę, żeby moje dzieci były szczęśliwe.

(więcej…)

Wyjście awaryjne

Zdarza się, że naprawdę mam dość. Nie mam ochoty na uśmiechy i bycie miłą, bo przecież świat nie jest miły, więc po co? Czuję zmęczenie fizyczne i psychiczne. Dołujące myśli wyczuwając ten moment słabości, atakują ze zdwojoną siłą. Poddać się im – to takie kuszące i proste. Pytanie  – czy to właściwe wyjście?
(więcej…)

Nie do twarzy mi w różowym

„No, to teraz przydałaby się dziewczynka.”; „Musicie się bardziej  postarać.”; „Same chłopy w domu, koniec świata!” Takie lub podobne kometarze zdarza mi się słyszeć dość często. Właściwie, nic w tym dziwnego, skoro jestem mamą dwóch całkiem dorodnych chłopaków.

Ale czy to naprawdę nic dziwnego? Czy naprawdę te komentarze są na miejscu i powinnam je znosić bez mrugnięcia okiem? Oczywiście najczęściej mam do czynienia z niewinnymi żartami, które nie stanowią szpili wymierzonej w mój bok. Niektórzy jednak (więcej…)

Bo chodzi przecież o jakość

Gdyby ktoś mnie dziś zapytał, co jest dla mnie najcenniejsze, to poza członkami rodziny, ich zdrowiem i szczęściem oczywiście, wymieniłabym czas. Czas jest tym, czego brakuje mnie i moim bliskim najbardziej. Obserwując otoczenie, dostrzegam, że to nie tylko mój problem. Ba! Mogę nawet powiedzieć, że jestem szczęściarą, bo i tak mam go całkiem sporo. A jednak, brak czasu na wszystko, na cokolwiek, wychyla łeb zza każdego rogu, siedzi w każdym kącie i gości w niemal każdej rozmowie.

Wkurza mnie to, że (więcej…)

Kolejny krok

Tak, rozkleiłam się. Ja… Zazwyczaj chłodna, zdystansowana, ba! Nawet cyniczna, dałam dojść do głosu matce niepoprawnie romantycznej, matce sentymentalnej i zaraz zacznę roztaczać przed Wami sielsko-anielską wizję mojego macierzyństwa w kolorze różu i wanilii.
(więcej…)

Wyrodna matka vs Woodstock2015

Dzieci na Woodstock? Takie małe? Ale przecież brudno? Ale przecież głośno? Chyba oszalałaś! Myśleliśmy, że jesteście odpowiedzialnymi rodzicami, a tymczasem…” robię dzieciom krzywdę. Jestem wyrodną matką!!!

Nie mam wyjścia. No, muszę się przyznać. Tak, to prawda. Biorę tę winę na siebie. Skazałam swoje bardzo małoletnie dzieci na kilkudniowy koszmar, związany z udziałem w pewnym festiwalu – Woodstockiem go zwą – organizowanym w miejscowości Kostrzyn nad Odrą.
(więcej…)