słoik buraczków, modelina, centymetr, obieraczka do warzyw

Nikt nie jest bez skazy – opowiadanie międzyblogowe cz.5

Podjęłam się bardzo trudnego wyzwania, które zapoczątkowała Sabina, publikując pierwszą część opowiadania, a kontynuacji podjęły się Kasia (druga część), Gosia (trzecia część) i Kasia (czwarta część). Przeczytajcie koniecznie, żeby wgryźć się w akcję. Dziewczyny są już zaprawione w bojach, więc dały popis swoich umiejętności. W moim przypadku to debiut, dlatego proszę o łagodne spojrzenie i zapraszam do lektury. 🙂

Kaskaderska akcja na Szczycie wywołała takie zamieszanie, że nikt nie zauważył niewielkiej postaci na tylnym siedzeniu forda, która usiłowała wydostać się z auta. Bezskutecznie.
– Co teraz? Co teraz?! – pomyślała przerażona, patrząc jak samochód Długiego zostawia w tyle Szczyt i jej idolki. Miała wreszcie wyjść z cienia i poznać je osobiście. Tyle razy marzyła o tym spotkaniu. A teraz wszystko przepadło.
– A ty co masz taką nieszczęśliwą minę? – wyrwał ją z zamyślenia Długi. – Twoje koleżanki, jak twierdzisz, jakoś nie wyrwały cię z moich rąk.
– Ciekawe skąd miały wiedzieć, że tu jestem skoro zabrałeś moją poduszkę pod tyłek, tzn. do jazdy samochodem – rzuciła z wyrzutem – No i zamknąłeś mnie w tej puszce złomu.
– Nie mogłem ryzykować, że polecisz ostrzec te podłe baby, nawet jeśli i tak wiesz tyle, co nic. Ale teraz już o tym nie myśl, jedziemy prosto na twój kulinarny kurs. Mam nadzieję, że wzięłaś wszystko.

Jej ręka powędrowała do torebki, jednak nie po to, by sprawdzić stan wyposażenia na kurs kulinarny, ale by znaleźć coś, co pomogłoby się jej wyrwać z tej pułapki.
– Spluwa, nóż, cholera Bzdurra, żeby choć pilniczek! – pomyślała. – Przecież muszę je ostrzec. Zaraz… to się może sprawdzić.
– Długi, zatrzymaj się, ja wysiadam! – Powiedziała tonem zdecydowanie za mało stanowczym.
– Co? Czyś Ty oci…
– Zatrzymaj się teraz!!!! – wrzasnęła i przyłożyła do jego szyi jakieś dziwaczne metalowe narzędzie. – No już!!!
Podziałało. Długi czując zimną stal na swojej szyi, zatrzymał auto i otworzył drzwi.
– A idź do nich. Kiedy się dowiedzą, kim jesteś, same cię wykończą. Nas i tak nie powstrzymasz – wycedził przez zęby i odjechał.

Nie czekała aż samochód zniknie za zakrętem, wskoczyła w jakieś zarośla, żeby jak najszybciej zniknąć wszystkim z oczu. Jedynym celem – Szczyt. Tylko czy to na pewno mądre? Może Długi ma rację? Ale co tam muszę im pomóc – pomyślała.

Na miejsce dotarła późnym wieczorem. Zmierzając ku drzwiom, zauważyła w śniegu dwie jedynki. Chciała się im przyjrzeć, kiedy nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich Ojciec w Dole. Zwinnym skokiem znalazł się tuż przy niej, unieruchomił i zaczął strzelać pytaniami jak z karabinu:
– Kim jesteś? Dla kogo pracujesz? Co tu robisz? A w ogóle to nie zimno ci w tych przemoczonych butach?

To fakt, buty miała przemoczone i ubłocone, że grzech wspominać. Reszta odzieży też nie wyglądała lepiej. Mając świadomość, że Matka na Szczycie nie dba o takie błahostki, unieruchomiona postać żywiła ostatnią nadzieję, że zostanie wpuszczona do domu na Szczycie.
– Anula? Anula Bzdurra? A co ty tu u licha…? Jak się tu… ? Zresztą nieważne – powiedziała Matka na Szczycie. – Wyjaśnimy wszystko w środku.

Weszli do domu. Bzdurra nie miała czasu się rozejrzeć, została wepchnięta do łazienki.
– Tylko to mam w tej chwili pod ręką. Przebierz się i dołącz do reszty. – Katarzyna wręczyła jej suche ubranie i dodała – Pewnie masz sporo do powiedzenia, ale mamy teraz ważne sprawy do załatwienia, więc raczej nie zostaniesz długo.

Bzdurra poczuła, że kręci jej się w głowie. Przez chwilę zaczęła nawet kombinować, jak stamtąd uciec, ale Dom na Szczycie to nie auto Długiego. Przebrała się w czarny golf ze zdecydowanie za długimi na nią rękawami i różową tiulową spódnicę. – Przynajmniej będę wyglądała porządnie, gdy przed nimi stanę – pomyślała i udała się w stronę pomieszczenia, skąd dochodziły przytłumione głosy.

W pokoju, cała ekipa: Antyglobalistka, Pyza po Śródziemnomorsku, Katarzyna Przemyt, Matka na Szczycie i oczywiście Ojciec w Dole, pochylali się nad jakimiś notatkami. Wszyscy spojrzeli na niespodziewanego gościa i przez chwilę zapanowała cisza. Wyraźnie było widać podenerwowanie, ale i ślady życzliwości.
– Kiedy powiem prawdę, życzliwość będzie ostatnią rzeczą, na jaką będę mogła liczyć – pomyślała ze strachem Bzdurra. – Antyglobalistka może spróbuje zatrzymać Pyzę po Śródziemnomorsku i Matkę na Szczycie, ale Katarzyna Przemyt i jej śmiertelnie niebezpieczny wzrok… już nie jeden pod nim padł martwy, to nie do zatrzymania.

Pierwsza odezwała się Antyglobalistka, znana ze swej dociekliwość i detektywistycznego zacięcia:
– Anula Bzdura, miło nam cię widzieć, ale okoliczności nie są zbyt sprzyjające. Wyjaśnij szybko, co tu robisz i odstawimy Cię na dworzec.
– Yyy… przechodziłam tędy przypadkiem i… – głos jej się łamał – znalazłam twoje jedynki, pomyślałam, że może chciałabyś je odzyskać – dodała uświadamiając sobie, że cały czas ściska wybite zęby Antyglobalistki w dłoni.

Palący wzrok Katarzyny na policzku sprawił, że Bzdurra nie wytrzymała napięcia i zaczęła mówić:
– To moja wina! Wszystko moja wina! Wy nie wiecie jak to jest! Musiałam! Nie wiedziałam, że oni to wykorzystają.
– Możesz nieco jaśniej? Jacy oni? Co wykorzystają?- zapytała całkiem spokojnym głosem Pyza.
– Bo ja… – Bzdurra nieco się zająknęła, ale po chwili zdecydowanie zbyt szybki potok słów wylał się z jej ust – Jestem dziewczyną Długiego, to znaczy byłam, bo właśnie uciekłam mu z auta. Wiem, że nie wyglądam jak partia dla niego, ale on tak bardzo polubił moją pomidorową. Zabrał mnie z obskurnego bistro, w którym pracowałam i obiecał Złote Gary. A potem zamknął mnie w czterech ścianach, kazał sprzątać, prać i gotować, i przyjęcia urządzać dla tego jego brata Krótkiego – Malutkiego. Kuchnia była wspaniała i zadbana, ktoś musiał już wcześniej paść jej ofiarą. Długi wspominał, że moja poprzedniczka miała słabość do włoszczyzny, dlatego musiał znaleźć kogoś na jej miejsce.
– Do rzeczy! – zniecierpliwiła się Pyza po Śródziemnomorsku, dziwnie zirytowana.
– Komputer mi tylko zostawił, żebym mogła nowe przepisy próbować. Ale przy okazji was poznałam i tak pomyślałam, że przecież i ja bym tak mogła, jak wy, pisać i te inne rzeczy robić, a nie tylko przy garach. Ale te zbiry mi nie pozwalały. Przychodzili, pożerali wszystko i śmiali się ze mnie, że ja tylko do garów się nadaję. To ja im w końcu powiedziałam, nie wiem dlaczego, że znam takie dziewczyny, co nie dość, że świat podbijają to jeszcze pomagają takim jak ja, i że mnie też wyrwą z tych Złotych Garów, a ich załatwią na zawsze. Wtedy się zaczęło. Zaczęli wypytywać kto, gdzie? Nic im nie powiedziałam, choć takie straszne rzeczy kazali mi robić. Nie uwierzycie, oni kazali mi…pierogi gotować! Pie-ro-gi!!! Ale nie pisnęłam słówka. W końcu dobrali się do mojego komputera i tak wpadli na ślad Matki na Szczycie. Może by machnęli na to wszystko ręką, ale wtedy pojawili się Drżący&Kabanos. Wiecie co było dalej. Sporo rozmów udało mi się podsłuchać, ale jedynie częściowo. No a potem dowiedziałam się, że Długi jedzie na Szczyt, żeby wyciągnąć więcej informacji. Wymyśliłam, że musi mnie ze sobą wziąć, bo kurs robienia oscypków znalazłam. Choć bardzo je lubi, nie chciał się zgodzić, ale ubłagałam go. Nie udało mi się uciec od razu z auta, ale ostatecznie obieraczka do ziemniaków ocaliła mi skórę. Nie mam już odwrotu. Jeśli mnie stąd wyrzucicie będzie po mnie.

– Te informacje niewiele wnoszą do naszej sprawy, poza tym, że podważają twoją przydatność – stwierdziła chłodno Katarzyna Przemyt. – Wiesz coś jeszcze, to lepiej gadaj!
– Yyy… już mówię – nabrała powietrza w płuca. – Oni mają plan, żeby was wszystkie załatwić. Wiem tylko, że na pierwszy ogień idzie Matka na Szczycie. Najpierw chcą oczernić ją w wydawnictwach i zablokować sprzedaż jej książek…
– To już akurat wiemy – wtrąciła Antyglobalistka, – jak i to, że dotarli do najnowszej niewydanej jeszcze książki. Przemyt jest dobra w swoim fachu i… ma rację – tracisz na przydatności.- Oczy Gosi Jurnej zapłonęły dziwnym blaskiem.
– To nie wszystko! – wykrzyknęła jakimś cudem, bo głos utknął jej w gardle. – Oni szukają sposobu, by strącić Matkę ze Szczytu, dosłownie z tego Szczytu. Mówili, że muszą tylko sprawdzić pod jakim kątem są skosy w Domu na Szczycie i sprawa będzie prosta.
– Już ja im pokażę skosy – do dyskusji dołączył Ojciec w Dole, co trochę pocieszyło Matkę na Szczycie, bo oderwał wreszcie oczy od Sabriny. – Załatwię to sam!
– A o Morsie słyszałaś? – zapytała Matka na Szczycie. – Dzwonił przed chwilą, twierdząc, że mogę się pożegnać ze swoją karierą w branży modowej i modą w ogóle.
– To może być dla ciebie szok kochana – Bzdurra zwróciła się do Matki na Szczycie. – Ta banda, posłużyła się Morsem, bo chce, żebyś naprawdę cierpiała. Nie wiem, czy możemy to zatrzymać. On już uruchomił swoje wpływy i …
– No mów wreszcie, bo wszyscy zaraz zejdziemy z tego świata – poganiała Antyglobalistka.
– Mają zamiar odciąć ci dostęp do second handów! – wyrzuciła to wreszcie z siebie Bzdurra.

Matka na Szczycie zbladła, a jej oczy zrobiły się szkliste. Widać było wyraźnie, że takiego obrotu spraw się nie spodziewała. Była zrozpaczona, SH jej prawie największa miłość. W pokoju znów zapadła grobowa cisza, ale bomba już tykała.

– Poczekajcie, jest jeszcze coś – powiedziała Bzdurra. – Oni chcą zaatakować też Ojca w Dole. Widziałam jakieś zdjęcia. Obserwowali go już jakiś czas. Nie wiem jednak, co knują. Może to coś wyjaśni i przekona was, że jestem po waszej stronie – Bzdurra sięgnęła do torebki i zaczęła czegoś szukać. – Gdzie to jest? Centymetr, modelina, słoik buraczków…
W tym momencie Pyza po Śródziemnomorsku i wciąż oszołomiona Matka na Szczycie zerknęły groźnie na to co znalazło się na stole.
– Hej, dziewczyny, dajcie spokój. Te buraczki na pewno dla mnie – Bzdurra z ulgą przyjęła słowa Antyglobalistki, bo na śmierć zapomniała, że przy tamtych dwóch nie wolno nawet wspominać o burakach.
– Mam! Jedyne, w czym pomogły mi wasze występy kaskaderskie, to buchnięcie Długiemu tego – na stole wylądował notes i telefon. – On się bez nich nie rusza i wszystko tam zapisuje. Widziałam przelotnie plany dotyczące Antyglobalistki i Katarzyny Przemyt oraz zdjęcia. O Pyzie po Śródziemnomorsku niczego nie widziałam, ale nie zdążyłam przejrzeć wszystkiego…
– Dobra, mnie to wystarczy – powiedziała Antyglobalistka. – Sądzę, że można ci ufać.
– Zgadzam się, poza tym możemy z Ciebie zrobić podwójnego agenta… – dodała Przemyt, lecz urwała w połowie. – Lepiej zajmijmy się teraz Matką na Szczycie, bo jeśli zostanie w tym szoku dłużej, to na nic nasze plany.
– Nie jestem do końca przekonana, Bzdurra- powiedziała cicho Pyza.

Czy Anula Bzdurra jest godna zaufania? Co wyjaśnią notes i telefon Długiego? Czy Matka na Szczycie otrząśnie się z szoku? Jakie działania podejmie Ojciec w Dole? I jakie plany ma Pyza po Śródziemnomorsku?

Reklamy

11 comments

  1. Jednego mi brakuje- czy te moje jedynki w końcu wróciły na swoje miejsce? Ania super!!! Bardzo, bardzo mi się podoba. No humor mi poprawiłaś bardzo mocno 🙂 super, że podjęłaś wyzwanie ❤

    1. Twoje jedynki są hitem tego opowiadania i nie mogą tak po prostu wskoczyć na swoje miejsce 🙂 Szczerze mówiąc, naprawdę nie wierzyłam, że uda mi się coś sklecić, ale teraz mam dowód, że żeby pisać, trzeba zacząć pisać. To było bardzo miłe i ożywiające doświadczenie :*

      1. Cieszę się, że udało Ci się przełamać 🙂 pierwszy krok jest najtrudniejszy…później jest dobra zabawa 🙂 🙂 🙂

  2. Jej, kochana, ja nie mogę!!! Normalnie, szaleństwo! 😀 😀 😀 Przy „zauważyła w śniegu dwie jedynki” pierwszy raz zaplułam komputer, a potem to już po ścierkę musiałam iść, żeby ekran czyścić 😉
    Ale Ty w ogóle te wątki świetnie przeplatasz i jak dużo o nas wiesz! Faktycznie niezła z Ciebie agentka!
    No i chciałam ogłosić wszem i wobec, że bez dostępu do sh nie przeżyję!!! 😀

    1. Taka pochwała to miód na moje serce 🙂 a swoją wiedzę na Wasz temat posiadam dzięki wyjątkowo rozwiniętej zmysłowi obserwacji 😉 Cieszę się, że Ci się podoba 😀

  3. A Katarzyna Przemyt to taka Szara Eminencja blogerskiej grupy, wyobrażam sobie jej groźną minę ;). Super Ci to wyszło, śmiałam się przez cały czas :). Wiedziałam, że dobrze Ci pójdzie i jak widzisz, się nie pomyliłam. Ciekawe, czy ktoś przejmie pałeczkę.

    1. Dziękuję za wiarę w moje możliwości :* nie powiem, żeby to była bułka z masłem, ale miałam na czym budować 🙂 Byłoby fajnie przeczytać dalszy ciąg z wielkim finałem, może ktoś się pokusić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s