jesienne liście kasztanowca

Zaprzyjaźnić się z jesienią

Jesień zawsze była dla mnie beznadziejna. Kiedy tylko się zaczynała, pragnęłam zwinąć się w kulkę jak jeż i przespać ten przygnębiający okres. Ale dziś staram się patrzeć na nią inaczej, bardziej przychylnie. Obserwując naturę doszłam do wniosku, że przecież to wszystko po to, by na wiosnę wrócić do życia z całkiem nowa energią.

Jesienna aura, krótsze dni to wszystko sprzyja temu, żeby trochę zwolnić. W lecie funkcjonuje się na pełnych obrotach. Człowiek jest pełny energii i sił. Ale przecież trzeba trochę odpocząć. To naturalna kolej rzeczy. Mimo to nie namawiam, by umościć sobie legowisko na kanapie i zakopać się w nim na kilka jesiennych i zimowych miesięcy.

Zawsze bawi mnie „wiosenny zryw” w pogoni za straconą figurą. Pojawia się hasło „bądź piękna na wiosnę” i spora część kobiet końcem lutego, a czasem marca zabiera się do walki z przysposobionymi zimą kilogramami. Po co marnować czas? Czy nie lepiej zacząć regularną pracę już jesienią i nie marnować tego, co przyniosło lato? Jestem zdania, że każda pora jest dobra, żeby zacząć ćwiczyć, ale jednocześnie żadna nie jest dobra, by ćwiczenia odpuścić. A już najgorzej jest przestać się „ruszać” właśnie w tych smutnych miesiącach. Nie wiem jak jest u Was, ale sądzę, że osoby, które mają do czynienia z jakimkolwiek sportem potwierdzą, że aktywność fizyczna, również jesienią, dodaje energii i poprawia nastrój.
Ponieważ wiosna i lato wiążą się z licznymi wyjazdami Mężula, to właśnie jesienią i zimą, mam większe szanse na regularne treningi. Plus dla jesieni :).

Podobnie wygląda sprawa pielęgnacji, dbania o urodę. Na wiosnę zauważamy, że włosy jakieś przerzedzone, skóra szara, dłonie szorstkie, a stopy chowane w grubaśnych skarpetkach zapomniane. I znów, tuż przed pierwszymi ciepłymi wiosennymi dniami, albo czasem i później, zaczyna się akcja-reanimacja. A przecież jesień jest doskonałym czasem na to, żeby zaplanować i wdrożyć kuracje, mające na celu zrobić z nas bóstwa. Jestem zwolenniczką naturalnych sposobów i zabiegów. One dają efekt zwykle po jakimś czasie i to właśnie jesień jest dobra na to, aby je rozpocząć. W lecie, czy to z powodu temperatury, czy też liczby zajęć, nie mam ochoty na nakładanie na twarz, czy włosy odżywczych maseczek i trwanie w bezruchu przez choćby 10 min. Jesienią jest inaczej. Przede wszystkim więcej czasu spędzam w domu, ale i zawinięcie głowy ciepłym ręcznikiem nie przyprawia mnie o słabość.

Stwierdziłam, że dobrym sposobem na jesienną chandrę może być jakieś nowe zajęcie. Wiadomo, że dla każdego, to będzie coś innego, bo sytuacje mamy różne. W moim przypadku to są dwa kursy on-line, podczas których uczę się całkiem nowych rzeczy. Czując, że się rozwijam, poszerzam swoją wiedzę i zdobywam nowe umiejętności, od razu jestem przyjaźniej nastawiona do świata. Ale to nie musi być coś nowego. Równie dobry może być powrót do czegoś, co dawno spoczęło na dnie szuflady. Może szydełkowanie albo pędzel i farby, albo cokolwiek, co kiedyś sprawiało radość, dawało satysfakcję.

Kolejny, być może niepopularnym argumentem, przemawiającym za jesienią są porządki. Wiem, że zazwyczaj słyszy się o porządkach wiosennych lub przedświątecznych. Moim zdaniem jesień bardziej sprzyja porządkowaniu. To najlepszy moment na przegląd garderoby zarówno tej letniej, z którą się żegnamy, jak i tej ciepłej jesienno- zimowej, którą wyciągamy z zakamarków szaf. Podobnie rzecz się ma z różnymi akcesoriami, czy choćby zabawkami. Niektórych używamy tylko latem, dobrze je przeglądnąć i sprawdzić, czy wszystkie nadadzą się na przyszły sezon. No i powakacyjne pamiątki – szczególnie jeśli należą do dzieci – mogą się okazać już… nie do końca pamiątkowe ;). Krótko mówiąc, przetrzebienie szaf, odgracanie półek wpływa odświeżająco i energetyzująco. Co więcej, późniejsze przedświąteczne porządki idą znacznie łatwiej :).

Przy okazji jesiennych porządków, przypadkiem można wpaść na jakiś ciekawy pomysł – na przykład przemeblowanie 😃 Metamorfozy, zmiany najbliższego otoczenia, to zawsze wpływało na mnie uspokajająco i nastrajało optymistycznie. Zanim szaruga zacznie szaleć za oknem warto zadbać o to, by nasze wnętrze było dla nas przyjazne. Jeśli jest możliwość ataku z grubej rury, to dobrym pomysłem jest remont, ale nie zawsze jest to wykonalne. Czasem wystarczy przestawienie kilku mebli albo zdobycie lub wykonanie drobnych dodatków, które odmienią przestrzeń. W moim domu trwa aktualnie przemiana starych mebli. Nie możemy sobie pozwolić, by kupić całkiem nowe, ale okazało się, że można je przemalować. Takie rozwiązania uwielbiam. Stare rzeczy dostają nowe życie, a my zmieniamy naszą przestrzeń na inną, nową. Naprawdę uważam, że jesień jest na to znakomitą porą. Nowe, świeże rzeczy cieszą oko, gdy za oknem brzydko. A kiedy to, co nowe,trochę się opatrzy, wtedy na scenę już wejdzie wiosna lub lato i nie będzie czasu, by się tym martwić, bo myśli będą biegły ku całkiem innym sprawom.

Ale skoro jesteśmy przy metamorfozach. Jesień to również dobra pora na przemianę własnego wyglądu. Najprostszym jest zmiana fryzury. Wiadomo, włosy można skrócić, wyprostować, zakręcić, zmienić kolor. Możliwości jest mnóstwo. Mnie humor poprawia nawet podcięcie końcówek, i w ogóle wizyta u fryzjera. No wiecie: mycie i masaż głowy, to mizianie, układanie… przy suszeniu zazwyczaj usypiam 🙂

Ale mowa przecież o jesieni. Do czego jeszcze może się przysłużyć? A choćby do budowania relacji i zacieśniania więzi rodzinnych. Lato kieruje się swoimi prawami. Ono też pozwala wzmacniać więzi, ale nieco inaczej. Na pierwszy rzut oka jesień jest pod tym względem gorsza, bo wielu kojarzy się z długimi wieczorami przed telewizorem. Ale przecież zamiast gromadzić się w kręgu przy gadającym szkiełku, można wyciągnąć gry planszowe, rozsypać puzzle, stworzyć coś razem, albo zwyczajnie powygłupiać się i śmiać do rozpuku. Wspólne spędzanie czasu (bez towarzysza telewizora) i zabawa rozganiają wszelkie jesienne chmury.

Na sam koniec zostawiłam oczywiste prawdy, potwierdzające fakt, że jesień może się na coś przydać.

Jesień to najlepszy czas dla książek. Ciepły koc, wygodny fotel, gorąca herbata (dla mnie earl gray) i żadna zawierucha, plucha nie istnieje. Oczywiście dla książkoholików, każda pora roku, dnia i nocy jest dobra, by czytać. Jednak jesień jest w tym względzie szczególna – przynajmniej, tak sądzę 😃

Poza tym, czy można nie lubić jesieni, patrząc na to jakie dary przynosi? Wprawdzie, dawno nie miałam tej przyjemności, ale uwielbiam grzybobrania. Chodzenie po lesie i wypatrywanie brązowych kapeluszy i smak gorącej herbaty z termosu. Ale nawet zbieranie kasztanów z dziećmi dostarcza przyjemności. A poza tym, przecież to właśnie jesienią góry pokazują swoje najpiękniejsze oblicze.

Oczywiście to tylko moje własne odczucia. Może jednak kogoś przekonają, że jesień nie musi się kojarzyć z przygnębieniem i pluchą. To co zwykle uznawane jest za wady tej pory roku, można wykorzystać na plus. Duża w tym rola własnego nastawienia, ale warto spróbować, Czego jestem najlepszym przykładem :). A jaki jest Wasz stosunek do jesieni? Macie jakieś sprawdzone sposoby na jesienny spadek formy? Podzielcie się, wiedzy nigdy dość 🙂

Advertisements

12 comments

  1. Ja akurat kocham jesień całą sobą, to moja ulubiona pora roku, kiedy rozkwitam i rozwijam skrzydła 🙂
    Ale Twój sposób myślenia jest mi bliski, jeśli chodzi o… zimę. W tym roku pomyślałam wreszcie, że nie ma co się jej bać, doceniłam jej różne plusy i właściwie stwierdziłam, że jest lepsza od lata 🙂

    1. Wiesz, tak sobie myślę, że jeśli da się szansę wszystkim porom roku, to wtedy można rozwijać skrzydła cały rok 🙂 ale ta zima… może udzieli mi się trochę Twojego entuzjazmu i puszczę do niej oko 😉

  2. Ja właśnie czekałam na Jesień z kilkoma zabiegami pielęgnacyjnymi, bo kiedy jest mocne Słońce to ich robić nie wolno 😉 No i kolor iście Jesienny sobie zrobiłam, tzn. miał być Jesienny, a z początku wyszedł czarny 😛 Ale już się spłukuje u bliżej jest tego, który chciałam 😉 Ruch o każdej porze roku jest dobry, moja największa aktywność ostatnio to pół godziny szybkim tempem do pracy i później z pracy, nawet jak pada, na większy wysiłek jeszcze nie mogę, bo po operacji jeszcze muszę odczekać trochę, ale już się nie mogę doczekać, aż znów będę wyciskać z siebie ósme poty, bo ledwo się w spodnie mieszczę 😉

    1. Masz rację, niektóre zabiegi mogą być przeprowadzane tylko jesienią, co przypomniało mi, że miałam się udać na zamykanie naczynek :/ Z jesiennych kolorów, również tych na głowie, najbardziej lubię kasztan, kiedyś go sobie zafundowała, ale nie chcesz wiedzieć, co wyszło 😉 A z taką motywacją, jaką masz spodnie szybko będą pasować jak ulał, ale uważaj na siebie. Szybkiego powrotu do formy 🙂

  3. Mnie brakuje takiej kolorowej jesieni – chłodnej, ale słonecznej. U mnie właśnie leje. Mam nadzieję, że pojawi się jeszcze kilka cieplejszych dni (trzeba uzupełnić zapasy kasztanów) 🙂

    1. To fakt, że najpiękniejsza jest złota jesień, kiedy słońce podkręca te wszystkie kolory na drzewach. Również mam nadzieję na jeszcze kilka takich dni, bo choć kolekcja kasztanów już zacna, to obawiam się, że moim dwóm artystom i tak to za mało 🙂

  4. Z każdą porą roku da się zaprzyjaźnić, wystarczy tylko nutka optymizmu, aby dostrzec ich pozytywne strony. Jesień to nie tylko szare i ponure dnie, jesień to złote liście szeleszczące pod stopami i ludziki z kasztanów i żołędzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s