Na dobranoc i nie tylko

W moim domu panuje wiele mniej lub bardziej przestrzeganych zasad, ale jedna jest tak bezwzględnie przestrzegana, że czasem sama chcę ją złamać. Czytanie dzieciom przed snem – mniej więcej od czterech lat, każdego wieczoru, na zmianę z mężem, czytam dzieciom bajki, wiersze albo to, na co akurat mają ochotę, bo teraz już sami tego pilnują, sami również wybierają lektury.

Czasem dochodzi do kłótni na ten temat, bo dwa lata różnicy między chłopakami robi swoje, ale najczęściej udaje się wypracować kompromis. Ostatnio, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Babaryba, kłótni jest trochę mniej, a wieczornemu zasypianiu towarzyszą dwie książeczki: „Zaśnij ze mną” oraz „mały żółty i mały niebieski”.

Na początku wydawało mi się, że obie przypadną do gustu wyłącznie mojemu dwuletniemu maluchowi, ale czterolatek równie chętnie po nie sięga. Co w nich ciekawego?

Zacznę od „Zaśnij ze mną” autorstwa Cedrica Ramadier (tekst) i Vincenta Bourgeau (ilustracje).

Zaśnij ze mną 1

To książeczka, którą trzeba ułożyć do snu. Jej kartki są z grubego kartonu, więc nie straszne jej jest przebywanie w łóżku razem z dzieckiem. Wytrzyma również przytulasy i całusy – u nas co wieczór co najmniej 3, bo mama lub tato też muszą aktywnie brać udział w usypianiu książeczki.

zaśnij ze mną 2

Mała myszka, która pomaga w całym procesie, przypomina dzieciom o najważniejszych (poza całusami oczywiście) sprawach do zrobienia przed snem, takich jak mycie zębów, czy zrobienie siku. Rodzicom zaś daje możliwość zmierzenia się z wyobraźnią dziecka, które opowiada książeczce bajkę na dobranoc. Uwierzcie mi, że czterolatek nie wie, co to ograniczenia w tej kwestii.

Zaśnij ze mną 3

Co mnie zauroczyło w tej książce, to fakt, że już za drugim razem, nawet mój dwulatek umiał ją „czytać” samodzielnie. Jest bardzo prosta w odbiorze i dzieciaki, które nie znają jeszcze trudnej sztuki czytania, radzą sobie z nią znakomicie, co zachęca niesłychanie do sięgania po książki i jak mniemam do czytania w przyszłości.
Bardzo dobrym aspektem jest również to, że gdy książeczka już zaśnie to dzieci ściszają głosy i uspokajają się, a to już prosta droga do snu. Czego można sobie więcej życzyć? Polecam wszystkim małym czytelnikom, na dobry sen 🙂

Druga książeczka, która ostatnio króluje w wieczornych rankingach to „mały żółty i mały niebieski” (autor: Leo Lionni), co mnie osobiście bardzo zdziwiło.

mały żółty i mały niebieski 1

Bywam człowiekiem małej wiary i wydawało mi się, że ta niesłychanie prosta książeczka nie będzie miała szans stać się ulubioną usypianką (i nie tylko) moich dzieci. Zarówno dzieci, jak i książki na każdym kroku mnie zaskakują ;).

mały żółty i mały niebieski 2
Książeczkę tę stworzył pewien pomysłowy dziadek, któremu dwójka wnucząt już miała się wyrwać spod kontroli i rozpętać tornado w pociągu, którym jechali. Sytuację uratował mały kawałek papieru wydarty z kartki i historyjka o nim. To właśnie takie małe skrawki są bohaterami tej historii, mają swoich tatusiów i mamy, przyjaciół, z którymi psocą zupełnie tak samo, jak wszystkie dzieci. Pomimo, że przygody małych kolorowych są mało skomplikowane (choć może tylko dla mnie dorosłej) to moje dzieciaki, za każdym razem bardzo je przeżywają, smucąc się razem z bohaterami i ciesząc, gdy wszystko dobrze się kończy.

mały żółty i mały niebieski 3
Co więcej dzięki tej książce mamy całkiem nową zabawę. Tworzymy naszych własnych papierowych bohaterów, scenografię i układamy własne historie. Ostatnio wysłuchałam i obejrzałam opowieść o kolorowych guzikach na swetrze :). Uprzedzam, to wciąga.

mały żółty i mały niebieski 4

Właściwie miałam na tym zakończyć, ale podzielę się jeszcze jedną książeczką, której na krok nie odstępuje mój dwulatek, ale nadaje się ona i dla młodszych dzieci. U nas jest już ponad rok, o czym może  świadczyć jej nie najświeższy wygląd, ale uwierzcie, że była z nami w wielu miejscach, w parku, u lekarza, w podróży, w łóżku (co wieczór) i nadal się nie znudziła.

już jadę 1
„Już jadę” H.Tulleta – na szczęście wykonana jest z grubego kartonu, więc pomimo srogiego traktowania i wielokrotnego przeglądania, jest dość odporna na zniszczenia, te kilka otarć nie przeszkadza w jej użytkowaniu.

już jadę 2

Podobnie jak pierwsza opisywana dziś pozycja ta historyjka również daje się dzieciom poznać intuicyjnie i dziś już prawie nie mam możliwości jej czytania, ponieważ mały robi to samodzielnie. Mnie najbardziej w niej podobają się kolory: żywe i radosne, potrafią przyciągnąć nie tylko dziecięce oko.

już jadę 3

już jadę 4
Ją również znajdziecie w ofercie Wydawnictwa Babaryba, wraz z trzema innymi książeczkami w serii A KUKU.

Sama uwielbiam czytać, ale dzięki takim książkom jak te, opisane wyżej, radość sprawia również czytanie dzieciom. Ich uśmiechnięte minki, zaciekawienie malujące się w roziskrzonych oczach, czasem nawet piski radości i możliwość aktywnego uczestniczenia w poznawanych historiach, to wszystko sprawia, że choć zmęczenie zamyka oczy, biorę książeczkę do ręki i czytam, i daję się wciągnąć w tę magię razem z dziećmi. Polecam rodzicom, polecam dzieciom 🙂

Advertisements

15 comments

  1. Już jadę to również nasz numer jeden (zaraz obok Opowiem ci, mamo, co robią koty). Te dwie pozostałe równie wyglądają ciekawie, zwłaszcza mały żółty…, ale i tak nic nie może się równać z Waszą zabawą 😀 Super pomysł!

    1. To całkiem zrozumiałe, mój mąż też zazwyczaj zasypia zanim przeczyta pierwszą stronę 😉 a wakacje faktycznie pozwalają nadrobić co nieco, życzę więc miłej lektury 🙂
      PS czasem to więcej niż nigdy – wyrzuty sumienia nie są potrzebne:)

    1. Na początku sądziłam, że faktycznie na wieczór to nie najlepszy wybór. Jednak młodzież się uparła, a ja ustąpiłam. Okazało się, że ze spaniem nie ma problemu 🙂 kończymy czytać, zamykamy książkę, mówimy jej (im) dobranoc i chłopaki układają się do snu 🙂

  2. Wszystkie te książeczki skradły moje serce:) Chyba sprawię jej mojej dwulatce, co tam, że szybko rośnie…W wakacje i tak jesteśmy zakopani w książkach i liczę na to, że tymi polecanymi przez Ciebie zdążymy się nacieszyć:)

    1. Książki dla dzieci kradną mi serce milion razy na miesiąc 😉 sądzę, że dwulatka spokojnie zdąży się nimi nacieszyć. Mój młodszy syn ma 2,5 roku i bardzo je lubi 🙂 Witam w mych progach i pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s