Tam, już nie będą mi potrzebne

Lubię pomagać. Świadomość tego, że ktoś dzięki mnie ma łatwiej, lepiej, przyjemniej przynosi mi radość. Nie zawsze umiem, nie zawsze mogę, ale sposobów na pomaganie jest milion. Czasem wystarczy dobre słowo, czasem dużo więcej.

Kiedyś oddawałam krew, byłam zdrowa i silna, uznałam więc, że mogę się podzielić z kimś tą odrobiną siebie. Dziś, choć żałuję, nie mogę tego robić, głównie z uwagi na dzieci, którymi nie miałby się kto zająć, kiedy dochodziłabym do siebie. Ponadto, choć nadal jestem zdrowa i silna, to w moim punkcie krwiodawstwa ciągle coś mnie wyklucza, a to wizyta u dentysty, a to wizyta u kosmetyczki, nawet nieodpowiedni moment cyklu. Przyznam, że trochę się zniechęciłam. Szczególnie, że miałam możliwość porównać, jak to się odbywa w USA. Oddawać krew można tam (przynajmniej w jednym szpitalu) od 6:00 do 19:00. Trzeba wypełnić potwornie długą i zawierającą dziwne pytania anonimową ankietę (ale to w końcu Stany, wolność ma tam inny wymiar) a po oddaniu krwi dostaje się ciasteczka i soki owocowe.

Zastanawiałam się więc, co mogłabym zrobić, skoro nie mogę oddawać krwi. Pomyślałam o dołączeniu do bazy dawców szpiku kostnego. To nie jest jednak decyzja, którą podejmuje się w przypływie chwili. Należy się dobrze zastanowić, czy w przypadku zgodności, będę mogła stawić się na wezwanie, czy strach nie zwycięży. Krótko mówiąc należy wziąć na siebie ogromną odpowiedzialność. Ja stwierdziłam, że na razie nie mogę się tego podjąć, ale na pewno za jakiś czas dołączę do listy dawców szpiku.

To, co mogę w tej chwili zrobić, to zadeklarować chęć oddania moich organów, w przypadku mojej śmierci. Życie ludzkie jest bezcenne, ale jeśli przychodzi śmierć, to nic tego nie zmieni. Oddanie cząstki siebie na poczet czyjegoś życia, zdrowia to ostatni, ale cudowny dar.

Oczywiście, Mężulu doskonale wie o mojej decyzji. W tej kwestii myślimy podobnie i oboje wypełniliśmy swego czasu odpowiednie deklaracje.

Nie oceniam ludzi, którzy są temu przeciwni, ale nie rozumiem ich racji. Nie mogę też przyjąć argumentu: „Skąd twoja pewność, przecież nie wiesz jak to jest kiedy nagle odchodzi ktoś bardzo Ci bliski.”

Moja mama doznała ogromnego wylewu do mózgu. Dwa tygodnie leżała w szpitalu, utrzymywana w śpiączce farmakologicznej. Kolejnego dnia, lekarz poprosił mnie o rozmowę. Mówił, że w nocy nastąpiło pogorszenie, ustały wszelkie odruchy, użył jeszcze kilku fachowych określeń. Aż w końcu zadał pytanie: czy jeśli komisje potwierdzą śmierć mózgu, to zgodzę się na pobranie organów Mamy?

Byłam zdruzgotana. Nie tym, że mnie o to spytał, lecz tym, że dotarło do mnie, co się stało. Mimo to, bez zastanowienia wyraziłam zgodę. Kiedy dużo wcześniej pokazywałam Mamie swoją deklarację, żartowała, że jeśli tylko któryś z jej organów nada się do dalszego użycia, to niech biorą. Dużo chorowała i nie wierzyła, że może komuś pomóc. Ja nie sądziłam, że będę miała możliwość wypełnić jej wolę.

Spytałam lekarza, czy potrzebny jest mój podpis, ale prawo mówi inaczej. Według przepisów, zgoda rodziny nie jest konieczna. Ale jak to ujął lekarz „nikt nie zamierza się szarpać nad zmarłym. Nawet jeśli mogłoby to uratować kilka ludzkich istnień”.

Szpital w moim mieście jest dostosowany już od dawna do pobierania organów z przeznaczeniem do przeszczepu. Jednak przypadek mojej mamy był dopiero trzecim w historii. Było o tym głośno w lokalnych mediach, co akurat nie było dla mnie przyjemne, ale za to od Babci usłyszałam, że to była dobra decyzja.

Miesiąc, może dwa po śmierci Mamy dostałam listy z podziękowaniami ze szpitala i z Poltransplantu. Wcale mi to nie pomogło pogodzić się ze stratą. Ból i żal był taki sam, ale w sercu zrobiło się trochę cieplej. Pomyślałam wtedy, że dzięki temu, że była taka możliwość, rodziny dwóch osób oddychają z ulgą, bo ich mama, tato zaczyna właśnie nowe, zdrowe życie. Moja Mama uratowała życie dwóm obcym osobom. Bardzo mi jej brakuje, ale cieszy mnie fakt, że mogłam wypełnić jej wolę. Ona też lubiła wszystkim pomagać.

Chętnie zapoznam się z Waszym zdaniem na ten temat, komentarz możecie zostawić jak zwykle tutaj pod tekstem lub na Facebooku Zbioru bzdurrr…

Advertisements

21 comments

  1. Nie wiem, co napisać… Bardzo Ci współczuję, ale jednocześnie brawa za poruszenie ważnego tematu.
    Moja babcia zawsze chciała, żeby jej ciało oddać do Akademii Medycznej, żeby studenci mogli się uczyć wykonywać sekcje, ale życie zadecydowało inaczej, sekcje wykonano w szpitalu, żeby odkryć przyczynę śmierci…

    1. Życie lubi lubi niestety toczyć się swoim torem, nie zawsze zgodnie z życzeniami 😦 A temat poruszyłam, może trochę w zbyt osobisty sposób, ale jeśli przekonałoby to choć jedną osobę do zmiany nastawienia, to warto próbować 🙂

  2. Moja krew na niewiele by się zdała, ale organy moga ode mnie pobrać wszystkie co do jednego-o ile będą się nadawały 🙂 Wciaż coś mi dolega, coś boli więc nie wiem na ile się przydam, ale i mój mąż moją wole zna jakby co 🙂

  3. Jeśli chodzi o szpik. Nie jestem pewna czy dałabym radę. Z tego właśnie powodu nie rejestruję się, żeby później nie zmarnować czyjejś szansy. Może kiedyś się zdecyduję. Jeśli chodzi o organy- jak najbardziej wyrażam na to zgodę. Rodzina wie, więc jeśli taki moment przyjdzie będą musieli wyrazić zgodę. Mi już nie będą potrzebne, a ktoś może dzięki nim dostać nowe zycie. Bardzo ważny temat poruszyłaś!

    Przytulam Cię mocno i współczuję doświadczeń….

  4. Jakie to smutne i zarazem piękne, co opisujesz. Możliwość oddania organów jest wspaniałym gestem zarówno ze strony oddającego jak i jego rodziny, która musi sobie z tym poradzić. Dzięki temu jak napisałaś, że można pomóc komuś innemu, możemy się z tym pogodzić

  5. Krew oddaję, jestem zarejestrowana jako dawca szpiku i, w razie potrzeby, gotowa się sobą podzielić.

    Bardzo ważny temat, o którym trzeba pisać, chociaż to nigdy nie jest łatwe…

  6. Ja jestem w bazie dawców szpiku już prawie od dwóch lat, krwi nie mogę oddawać z racji wagi, ale co do organów, oczywiście, poinformowałam rodzinę o mojej woli. Nie noszę deklaracji w portfelu- dla bezpieczeństwa- ale moi rodzice wiedzą co postanowiłam.

  7. Ja od wielu lat noszę w dokumentach kartę, na której jest moja zgoda na oddanie moich organów. Mąż o tym chyba wiem, nie wiem nawet, nie pamiętam, bo podpisywałam, zanim zostaliśmy parą. Muszę przypomnieć mu o tym:-)

  8. Podziwiam Cię za siłę i odwagę. Podjęcie decyzji o pobraniu narządów bliskiej osoby z pewnością nie jest łatwe. Z jednej strony przeżywa się osobistą tragedię, a z drugiej jest możliwość uratowania innych osób. Postąpiłaś cudownie. Ja sama również cały czas powtarzam, że w razie czego chcę, aby pobrali moje narządy. To fakt, że ja już ich nie będę potrzebowała, a każde uratowane życie jest ważne. Podobnie jak Ty, zastanawiam się nad przyłączeniem do dawców szpiku. Zastanawiam, bo jak właśnie napisałaś, tej decyzji nie powinno się podejmować pochopnie. Mam sporo wątpliwości i muszę się z tym uporać.

    1. Dziękuję za uznanie, choć dzięki temu, że rozmawiałam o tym z Mamą, decyzja nie była trudna, przeciwnie pomogła mi się otrząsnąć i do dziś pomaga.
      Oddawanie szpiku niesie ze sobą pewne ryzyko, którego obawiam się głównie z uwagi na moje dzieci. Gdy one podrosną, zapewne moje wątpliwości się zmniejszą.

  9. Nigdy nie pomyślałam o tym, aby uregulować tę kwestię i złożyć stosowną deklarację. Mąż zna mnie na tyle dobrze, że na pewno oddałby moje narządy, gdyby ktoś zadał mu takie pytanie. Z drugiej strony, w tak ekstremalnej sytuacji mógłby postąpić inaczej niż zakładam. Dobrze, że poruszyłaś ten temat, skłania do przemyśleń 🙂

    1. Deklaracja nie jest konieczna, ani wymagana. Istotne jednak jest, aby porozmawiać z najbliższymi, uświadomić naszą wolę albo zwyczajnie zapytać o zdanie. To zawsze jest trudny temat i rzadko się go porusza, ale na dobrą sprawę wystarczy raz go przegadać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s