Sposób na nudę bez wyższej szkoły jazdy

Wirusy i bakterie lubią nawiedzać dziecięce ciałka bez konkretnych okazji, ale najczęściej wpadają niezapowiedziane, w najmniej odpowiednich chwilach. Urodziny, święta, długie weekendy… ciągle te paskudy wchodzą nam w drogę, nie pozwalając na odwiedziny, korzystanie z pięknej pogody i związanych z nią atrakcji. A nie ma nic gorszego jak siedzenie w domu z dwójką podziębionych, znudzonych dzieciaków.

Ostatnie dwa długie weekendy spędziliśmy niemal w całości w domu. Gorączka, osłabienie dawało się dzieciom we znaki. Takie sytuacje ratują bajki. Nie jestem ich fanką, ale wyjątki od reguły zdarzają się w różnych przypadkach.

Oczywiście moje dzieci mogłyby siedzieć przed telewizorem od rana do nocy, ale gdy tylko samopoczucie pozwala na inne, nieprzemęczające aktywności, wkraczam do akcji z pilotem i choć jestem wtedy najbardziej znienawidzoną jednostką na świecie, to wypowiadam wojnę szklanemu ekranowi.

W internecie można teraz znaleźć mnóstwo fantastycznych inspiracji, a w domu zawsze znajdzie się coś, co można przerobić, pomalować, pokleić, pociąć, rozgnieść, ugnieść albo upiec. Ponieważ po wyłączeniu magicznego pudełka moje dzieci chciały mi wejść na głowę, musiałam szybko coś wymyślić.

Na pierwszy ogień poszły rolki po papierze toaletowym. Tak, należę do osób, które zbierają je skrzętnie, czego nie może do końca pojąć Mężulu, ale te małe tekturowe cudeńka są świetnym materiałem do tworzenia różnych różności.
Mój syn chciał na początku zrobić sowę, jednak po przegadaniu za i przeciw postawiliśmy na lornetkę.

lornetka

Do jej zrobienia użyliśmy trzech rolek i taśmy izolacyjnej (mojej ulubionej) w dwóch kolorach. Niestety mogę pokazać Wam jedynie efekt końcowy, bo jako niedoświadczona w tutorialach, zapomniałam zrobić zdjęcia w trakcie 😛
Zrobienie lornetki daje chwilę wytchnienia matce i można spróbować napić się kawy. Mimo wszystko fascynacja ręcznie wykonanym przyrządem optycznym nie trwała tak długo, jakbym sobie tego życzyła.

Dzieci szybko zaczęły się nudzić. W jakimś amoku rzuciłam, że możemy zbudować miasto z pudełek. Odzew był radosny i natychmiastowy.

Jak już wspominałam Mężulu nie zawsze nadąża za moimi pomysłami i dość często wyrzuca nasze, z trudem zbierane materiały budowlane. Mimo tego w domu, w którym chorują dzieci zawsze znajdą się jakieś pudełka po lekach. Kawałek tektury na bazę miasta, rolki po papierowych ręcznikach, klej, farby, nożyczki, kolorowy papier i wiadro wyobraźni. To wszystko, czego potrzeba, aby zbudować miasto w wersji mini.

miasto z pudełek

Zabawa jest świetna, szczególnie, jeśli w oczekiwaniu na wyschnięcie najpiękniejszych tworów architektury, można poodciskać łapki na papierze albo wymalować sobie nogi flamastrami. Najlepsze jest to, że w razie zniszczenia takiego miasta, zawsze można zbudować kolejne.

Ale nudę można podejść też na inne sposoby, przy okazji biorąc na warsztat własne umiejętności. Wystarczy tylko rozłożyć papier na podłodze – u mnie to papier pakowy, którego ogromną rolę kupiłam za jakieś małe pieniądze i służy do pakowania przesyłek, prezentów, robienia kopert oraz jako ochrona podłogi. Jeśli papier już jest, to można się wziąć do rysowania. Od zawsze twierdziłam, że prostej kreski narysować nie umiem, a pies w moim wykonaniu równie dobrze mógł robić za niedźwiedzia albo zdeformowaną kupę czegokolwiek. Ale ze wskazówkami Mamarak.pl (klikamy) krok po kroku stworzyłam zwierzyniec do kolorowania dla moich dzieci. Bez gadania, że nie umiem, łapcie za flamastry, kredki i rysujcie razem z dziećmi.

ogromne kolorowanki

A jeśli wszystkie zabawy się znudziły, to czasem wystarczy zmienić lokalizację. My przenieśliśmy się do domku (z prześcieradła) zbudowanego na balkonie, wzięliśmy ze sobą kartki, flamastry i jeszcze michę naszego domowego piasku. Potem trzeba było trochę sprzątać, ale zabawy było co niemiara.

Można też zwykłe malowanie farbami urozmaicić, używając nietypowych przedmiotów: folia bąbelkowa, kawałek firanki, sznurek nawinięty na butelkę, a nawet owoce i warzywa – u nas musiał wystarczyć por. Dzieła, które w ten sposób powstały, posłużą nam za tło do wydrukowania dziecięcych grafik.

inne malowanie

Jak widzicie można z dziećmi zrobić coś z niczego, odciągnąć ich od telewizora, zająć tworzeniem. W naszym przypadku, może nie prezentuje się to zbyt efektownie, ale tych chwil nikt mi nie odbierze, a moi mali chłopcy będą mieli, co wspominać. Nie potrzeba drogich zabawek, wystarczy odrobina czasu, uwagi i wyobraźni. Mniemam, że moim czytelnikom tego nie brakuje. To jak? Pochwalcie się, w co się ostatnio bawiliście 🙂

Nie zapomnijcie zostawić po sobie śladu tu lub na Facebooku Zbioru Bzdurrr…

Reklamy

14 comments

    1. Bardzo się cieszę 🙂 nas trochę ograniczały niedostatki materiałów, dlatego taka minimalistyczna wersja. Ale jeśli uzbroić się w nie porządnie, to nie ma żadnych ograniczeń, można budować i budować 🙂

  1. Odkąd Cię znam wiedziałam, że nie brakuje Ci kreatywności i pokładów wyobraźni. A i Twoje pociechy świetnie się odnajdują w takim otoczeniu. PS: zwierzaki piękne! 😄

    1. Wiesz, ja zaczynam wierzyć, że te pokłady są w każdym, tylko trzeba chcieć się do nich dokopać i znaleźć odpowiednie narzędzia. PS: pora i jego strukturę odkryłam dzięki Tobie 😉

      1. Ha! Ten komentarz uważam za mój blogowy sukces 😀 A Ty widać dokopałaś się do całkiem bogatego w kreatywność złoża 😀 Tak trzymać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s