Książkowy kwiecień

Kwiecień plecień – powiadają – i fakt w tym roku zima i lato wymieniały się dyżurami z dużą częstotliwością. Chcąc wykorzystać do granic możliwości okazję do wspólnego spędzania czasu z mężem, łapałam wszystkie ciepłe chwile. Ale i na chłodne wieczory nie patrzyłam krzywo, bo to przecież najlepsza okazja do czytania.

Na ten miesiąc wybrałam (a może to one mnie wybrały) lektury lekkie, radosne, pełne humoru, czasem nawet z happy end’em (prawie happy). Nie mam głowy do przeżywania trudnych emocji. Na szczęście w bibliotece, którą mam pod samym nosem, zawsze się znajdzie coś, dla każdego i na każdy nastrój. Aż dziw bierze, że wreszcie udało mi się sięgnąć po pierwsze części z serii 😉 Ale nie samą biblioteką człowiek żyje. Kwiecień rozpoczęłam książką z własnych zbiorów.

Katarzyna Targosz, Wiosna po wiedeńsku, Wydawnictwo JanKa, Pruszków 2014

wiosna po wiedeńskuPo książkę sięgnęłam z bardzo błahego, przyziemnego powodu. Jej autorkę, kobietę renesansu, znaną również jako Matka na Szczycie (klik po więcej szczegółów), poznałam jakiś czas temu. Wirtualnie, bo wirtualnie, ale jednak. No i wyszła ze mnie ta ciekawska istota 🙂 Niczego nie byłam pewna, bo co jeśli się zawiodę? Na szczęście o zawodzie nie mogło być mowy.
Już po kilku stronach, wszystkie moje zmysły przeniosły się do Wiednia – nie inaczej – i z wielką przyjemnością zaglądałam w przeróżne jego zakamarki, poznawałam smaki i zapachy, wczuwałam się w urokliwy wiedeński klimat. Nie można również pominąć barwnych postaci, które towarzyszyły mnie, choć chyba bardziej głównej bohaterce – Katarinie – uroczej osóbce, nieco roztargnionej i mającej skłonności do wplątywania się w dziwne sprawy, jak na przykład morderstwo. A jak udowodnić byłemu facetowi – policjantowi, że nie jest się wyrachowaną morderczynią, kiedy wszystkie dowody zdają się na to wskazywać? Nie bacząc na rosyjskich gangsterów, Katarina postanawia rozwikłać zagadkę z pomocą przyjaciół, tylko trochę mieszając w policyjnym śledztwie.
Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, a przy okazji łyknąć trochę wiedeńskiego klimatu i sporej dawki humoru, sięgajcie śmiało po „Wiosnę po wiedeńsku”. A jeśli dodatkowo chcecie poznać miejsca, które zaistniały na kartach powieści zerknijcie na specjalny przewodnik (klik), przygotowany dla żądnych szczegółów fanów Katariny.

Ewa Grocholska, Paryska pokojówka, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010

Paryska pokojówkaProsto z ulic Wiednia przeniosłam się do równie uroczego Paryża, dokąd zabrały mnie dwie młode polskie studentki Agnieszka i Ewka. Nie była to sprawa prosta, ponieważ aby wyjechać, musiały stawić czoła komunistycznej machinie biurokracji i zdać się na łaskę bądź niełaskę. Władze łaski nie poskąpiły i paryskie ulice późnych lat siedemdziesiątych oraz praca w Szeratonie stanęły przed dziewczętami otworem. Tu znów mamy do czynienia z bohaterkami o artystycznych duszach, trochę nieroztropnymi, nieostrożnymi, no dobra – postrzelonymi jak cholera. Młodość ma to do siebie, że idzie w parze z szaleństwem i spontanicznością. Te skłonności oraz młodzieńcza otwartość i chęć poznawania świata przysporzyło dziewczynom mnóstwa przygód, poznały wielu ciekawych ludzi, choć niektóre z tych znajomości nie wyszły im do końca na dobre. Udało im się wejść w konflikt z prawem, zaczarować budkę telefoniczną, wywołać niemały skandal z modą w tle… Jednak przy niezliczonych wpadkach, aferach, sytuacjach grozy, cały czas towarzyszyło im zezowate szczęście oraz ludzie gotowi przyjść z pomocą (wśród nich liczni adoratorzy). A wszystkie ich perypetie ubarwione opisami paryskich ulic, kawiarenek, knajpek i pyszności w nich serwowanych.
Dzięki tej książce poza tym, że zanurzyłam się w paryskim wirze, poznałam znaczenie określeń: flik czy saperzy-pompierzy, pośmiałam się trochę, ale pomyślałam też z wdzięcznością o tym, jak bardzo zmieniła się polska rzeczywistość.

Ewa Grocholska, Paryski spadek, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011

paryski spadekTo kontynuacja losów bohaterek „Paryskiej pokojówki”. Od barwnych wakacji w Paryżu minęły cztery lata. Agnieszka i Ewa wróciły do Polski, skończyły studia, Ewa wyjechała do Stanów, a Agnieszka zaczęła układać sobie życie w nadal komunistycznej Polsce. Jest rok 1981. Pomimo, iż wspomnienia francuskich przygód zostały wyparte przez prozaiczną rzeczywistość, Paryż postanowił upomnieć się o swoje dwie przyjaciółki. Dziewczyny otrzymały spadek – mieszkanie należące do Napoleona, króla paryskich kloszardów – i należało dopełnić związanych z nim formalności. Tym razem samotnie Agnieszka wyrusza z Polski, by znów stanąć pod wieżą Eiffla. W Paryżu może liczyć na pomoc ze strony swoich przyjaciół, tylko czy wszystkim może nadal ufać? Przybycie Ewy odwleka się, a Agnieszka zaczyna odnosić wrażenie, że coś jest nie tak, i chcąc nie chcąc, pakuje się w nowe kłopoty.
W tej części znów nie brak opisów paryskich obrazków, humoru też nie brak, no i dodatkowo pojawia się wątek kryminalny, a w tle sztuka i Vincent van Gogh. Jak ja bym chciała móc tam być 🙂

Deborah Harkness, Księga wszystkich dusz: Czarownica (tom I), Wydawnictwo Amber, Warszawa 2011

czarownicaWiem, że nie każdy się ze mną zgodzi, bo na szczęście, każdy ma prawo do własnego zdania, ale do książek szczególnie mi bliskich należą te z nurtu fantasy. I do nich właśnie należy Czarownica. Jest nią główna bohaterka – dr Diana Bishop, która całą magię i nadprzyrodzone zdolności ma gdzieś, ponieważ uważa, że przez to zginęli jej rodzice. Diana jest utytułowanym naukowcem z dziedziny historii nauki. Uparta w swoich przekonaniach, do wszystkiego doszła, jak mniema, bez pomocy swoich niechcianych zdolności. Korzystając z nieobecności studentów, zajmuje się badaniami starych manuskryptów w jednej z oksfordzkich bibliotek. Podczas pracy napotyka na tajemniczą księgę, która uruchamia jej tłumione moce. Pomimo wielkiej chęci przestudiowania manuskryptu, oddaje go, nie chcąc łamać swojej zasady o nieużywaniu magii. To okazuje się wielkim błędem i wywołuje lawinę dziwnych zdarzeń w życiu Diany. Pierwszym, jest pojawienie się w jej otoczeniu wampira – przystojnego, niesamowicie inteligentnego, nieco przerażającego, i jak to z wampirami bywa, tajemniczego – Matthew Clermonta. Diana bierze go za wroga, bo wampirom i czarownicom nie po drodze razem. Zaczyna jednak w to wątpić, gdy Matthew staje w jej obronie. Czy może mu zaufać? A może chodzi mu tylko o księgę? Komu w ogóle wierzyć i o co chodzi z tą księgą? Czy magię faktycznie można usunąć z życia bez uszczerbku dla własnego czy innych bezpieczeństwa?
Nie odkryłam w tej książce niczego, czego już bym nie znała: jest magia, nadprzyrodzone zdolności, długowieczność, wampiry, czarownice, demony. Jest również przyjaźń i miłość, w dodatku ta zakazana. Jednak lektura tej książki była dla mnie przyjemnością. I znów mogłam się przenieść do całkiem obcego mi świata – Oksfordu i wyrazistych opisów architektury i wnętrz. W książce można znaleźć również wiele odniesień do filozofii, historii, nauki, ale są również opisy smaków i zapachów, choćby przeróżnych win, których smakoszem jest nie kto inny, jak tajemniczy Matthew. Jemu też dałam się zauroczyć 🙂 i na stosie książek wypożyczonych na majówkę już czekają kolejne części powieści.

Magdalena Kordel, Uroczysko, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010

uroczyskoJak już wspominałam, w tym miesiącu do przełknięcia były dla mnie jedynie lekkie i przyjemne lektury. „Uroczysko” nie jest wyjątkiem. Szczerze mówiąc, sądziłam, że będzie to kolejna pozycja z kręgu literatury typowo kobiecej o jakiejś nieszczęśnicy, która pomimo wiatru i piachu w oczy zdołała się podnieść, znaleźć szczęście i miłość. Po troszę miałam rację, ale ja lubię takie książki, bo dodają otuchy, a ta urzekła mnie ogromną dawką humoru, po prostu rechotałam, jak żaba.
Majka – żona, matka nastolatki, córka, kobieta jakich wiele – miała pecha trafić na, nazwę go łagodnie, palanta, który postanowił ją zdradzić, porzucić i wykręcić jeszcze kilka innych świństw.
Pozbawiona swojego dotychczasowego życia Majka, postanawia rzucić wszystko i wyjechać w… Sudety, gdzie ma zamiar zaszyć się pod kocem, płakać i upijać się z żalu i bezradności. Tam, za sprawą swojej wiele mogącej matki, trafia na kilka dobrych dusz, które pomagają w pierwszym starciu z żalem i goryczą. A gdy złe emocje odsłaniają świat, nie rysuje się on już w tak paskudnych barwach. Co więcej, po głowie bohaterki plączą się coraz śmielsze myśli o tym, że pora radykalnie odmienić swoje życie. Pomimo podejrzenia o szaleństwo z rozpaczy, Majka postanawia działać. Jak? Gdzie? Z kim? I czy jej się uda, to co postanowiła? Tego oczywiście zdradzić nie mogę. Zdradzę za to jeden z fragmentów, który ubawił mnie do łez:
„- Co to, do cholery, jest? – zapytałam zduszonym głosem.
– O, mamo, już jesteś! – Marysia uśmiechnęła się nerwowo. – Jak tam sprawa?
– Pytałam, co to jest? – powtórzyłam dobitnie wskazując palcem krowę.
– Facet gmerający w krowim tyłku – usłyszałam tuż za sobą głos Jagody. – Masz problemy z rozpoznaniem zwierzęcia czy ludzkiego osobnika?
– Wiem, jak wygląda krowa, chodzi mi raczej o to, co ona robi w mojej oborze. I dlaczego, na litość boską, ty ją publicznie upokarzasz? – zwróciłam się do Czarka, starając się omijać wzrokiem okolice krowiego zadu.”
Sądzę, że ta książka może być doskonałym lekarstwem na smutne, szare chwile. Dla mnie była.

I to wszystko, jeśli chodzi o kwiecień. Jak zwykle, mam nadzieję, że znajdziecie tu lub w pozostałych wpisach z cyklu – Książkowy rok – coś dla siebie. Tymczasem, zmykam, bo na stole czeka na mnie spora dawka czytelniczej przyjemności.

Przypominam, że jest mi bardzo miło na widok każdego śladu Waszej obecności tu lub na fan page Zbioru bzdurrr

Reklamy

10 comments

  1. Bardzo mi miło, że „Wiosna…” znalazła się w tym zestawieniu, a dodatkowo mi miło, że czytałaś ją właśnie w kwietniu, co – akcja powieści także toczy się w kwietniu, a do tego premiera książki, miała miejsce również w kwietniu 🙂
    Dziękuję za recenzję i niezwykle mi miło, że książka Ci się podobała :*

  2. Wiedeń, Paryż, moje ulubione miasta, zaraz po Barcelonie. Nie wiem , czy na obecnym etapie dam radę przeczytać o nich jakąś książkę:) Ale fajnie pobudziłaś wspomnienia:)

    1. Ale ze mnie gapa! Uciekł mi gdzieś Twój komentarz, ale to chyba przez ten żal, że moje wspomnienia odnośnie tych miast są tylko książkowe 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s