Książkowy marzec

Trzeci miesiąc bieżącego roku przyniósł zbyt mało czasu na czytanie. Niestety z moich szaleńczych planów niewiele udało się zrealizować. Mam nadzieję, że wkrótce uda się nadrobić zaległości książkowe. Tym bardziej, że moje koleżanki z sieci nie próżnują i co chwilę podrzucają nowe ciekawe propozycje czytelnicze. Ale póki co przedstawiam to, z czym zmagałam się w marcu.

Zanim przejdę do rzeczy, chcę Wam obwieścić fantastyczną inicjatywę dwóch świetnych blogerek: PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ, czyli wielka wymiana książkowa. Bierze w niej udział spora liczba książkoholików, pragnących wymienić swoje skarby na inne skarby. Koniecznie zajrzyjcie do Magdy z savethemagicmoments.pl i Kasi z booksandbabies.pl Na ich stronach znajdziecie szczegóły akcji, która trwa do 22 kwietnia oraz linki do blogów, których autorki/autorzy dołączyli do akcji. Gorąco polecam udział, bo każdy może skorzystać. Żałuję, że czas nie pozwala mi dołączyć z własnym postem, ale z pewnością się rozejrzę u innych 🙂

baner akcji

A teraz do rzeczy:

Jo Nesbø, Pierwszy śnieg, Wydawnictwo Dolnośląskie

pierwszy śniegJako zapalona czytelniczka kryminałów nie mogłam przejść obojętnie obok wyskakującego na mnie zewsząd tegoż skandynawskiego autora. Czułam się trochę rozczarowana, kiedy po pierwszych kilku stronach okazało się, że to chyba jednak lektura nie dla mnie. Moją osobą targnął zdecydowanie zbyt silny niepokój i chłód. Bo wiecie, ja nie lubię się bać. A ta książka okazała się thrillerem, z głównym wątkiem kryminalnym oczywiście, ale jednak thrillerem. Brawo ja! Odkryłam Amerykę! Nie dziwcie się, po prostu byłam nieco roztargniona i nie doczytałam recenzji :P. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym zostawiła książkę niedoczytaną. Całe szczęście, po kilku kolejnych stronach wsiąkłam w nią na całego.
Wszystko inicjuje bałwan. Pojawia się znikąd i wpatruje się w dom ofiary. Komisarz Harry Hole ma trudne zadanie. To nie jest zwykły przestępca, bo seryjni zabójcy nigdy do zwykłych nie należą. Kto zginie i dlaczego? Czy Harry wygra ze swoimi słabościami i czy uda się powstrzymać kolejną zbrodnię? Doczytajcie sami.
Ja z pewnością sięgnę po kolejne i poprzednie części. Nie wiedząc czemu, znów zaczęłam serię od środka 😛

Carlos Ruiz Zafón, Gra anioła, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2008

Gra AniołaDopiero co, pisałam (TUTAJ) o książce „Więzień Nieba” i obiecywałam, że sięgnę po następne części. Et voila! Od razu się przyznam, że jeszcze nie doczytałam jej do końca. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko choroby dzieciaków i swoje, i święta. A w ogóle to potężne tomisko jest 😉 Gdybym trafiła na tę książkę wcześniej (czyt. zanim zostałam mamą) na pewno zarwałabym nockę i przeczytałabym ją na raz ewentualnie na dwa, ale taka rzecz przydarzyła mi się ostatnio, gdy w wieku lat ok. 20 czytałam Annę Kareninę.
W Grze anioła znów jesteśmy w Barcelonie, jednak tym razem poznajemy bliżej historię Davida Martina – pisarza. Jego losy nie są rodem z bajki. Trudne dzieciństwo, nieszczęśliwa miłość, nieuczciwi wydawcy, choroba… Aż na jego drodze pojawia się tajemniczy Andreas Corelli, wydawca, który zleca mu napisanie pewnej książki. W życiu Davida zachodzą spore zmiany. Tajemniczy wydawca, tajemniczy dom i historia jego byłego właściciela. Do tego młodziutka Isabella w roli asystentki, uczennicy, policyjne śledztwo… a nad wszystkim miłość do słowa pisanego.
Nie wiem, czy swoim opisem jestem w stanie zachęcić Was do sięgnięcia po tę książkę. Niektórzy, bardzo wytrawni czytelnicy zarzucają Zafónowi powielanie, czy też wzorowanie się na wielu różnych znamienitych autorach. Ja jestem raczej przeciętnym czytelnikiem i dla mnie ta pozycja jest magiczna. Jej autor, niemal każdym słowem, rozkochuje mnie w niej bardziej i bardziej. Co chwila też sięgam po długopis, by zanotować ciekawe stwierdzenia, jak to:
„Wszystko jest opowieścią. To, w co wierzymy, to, co poznajemy, co pamiętamy, a nawet to, co śnimy. Wszystko jest opowieścią, narracją, sekwencją zdarzeń i osób przekazujących sobie emocje. Akt wiary jest aktem akceptacji, akceptacji opowiadanej nam historii. Akceptujemy jako prawdziwe tylko to, co może być opowiedziane.”

William Wharton, Franky Furbo, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 1994

Franky FurboTo jest książka, którą znam bardzo dobrze. Zajmuje honorowe miejsce w mojej biblioteczce (dzięki mojemu szwagrowi, który wygrzebał ją dla mnie w antykwariacie). Wracam do niej bardzo często, choć podobno ponowne czytanie książek jest grzechem wobec wszystkich tych wspaniałych, których przeczytać nie zdążymy. Mimo to wracam, bo dla mnie jest ona wezwaniem do szukania dobra w świecie i czynienia tego dobra. Rodzina, miłość, bliskość, życzliwość, dobro skierowane ku innym ludziom, ale i światu, który przecież nas nosi. Ludzie zapominają o roli tego wszystkiego.
Ta książka to baśń. Tytułowy bohater to lis, który wykazuje wszelkie ludzkie cechy, ale i wiele więcej, stawiających go wyżej nad człowiekiem. To historia Williama Wiley’a, któremu Franky ratuje życie, zagrożone odniesionymi na wojnie ranami. To historia rodziny Williama, która żyje na uboczu małej włoskiej wioski. William pisze bajki dla dzieci z całego świata, ale również dla swoich. Jego opowieści dotyczą właśnie losów Frankiego Furbo. Nadchodzi jednak czas, że najmłodszy syn Williama podważa istnienie lisa z nadprzyrodzonymi zdolnościami. William postanawia udowodnić synowi, żonie, ale i sobie, że Franky istnieje naprawdę. Musi tylko odnaleźć Wilhelma, który razem z nim znalazł się dawno temu u Frankiego. Gorąco polecam tę bajkę na dobranoc 🙂

Niewiele tego, ale cieszę się, że udało się choć tyle. Może przyszłe miesiące dadzą więcej możliwości do czytania. A Wy, co ciekawego czytaliście w marcu?

 

Mam nadzieję, że spodobał Ci się mój wpis. Jeśli tak, daj mi o tym znać. Jeśli nie, chętnie się dowiem, co powinnam poprawić. Każdy sygnał od Ciebie jest dla mnie dodatkowym impulsem do działania:). Będę wdzięczna jeśli:

  • zostawisz komentarz tutaj pod wpisem lub
  • zostawisz komentarz pod wpisem na Fb lub
  • polubisz Zbior bzdurrr na Fb (klik) lub
  • podzielisz się wpisem z resztą świata:)
Reklamy

14 comments

    1. Dobrze byłoby, gdyby ta doba choć troszkę się rozciągnęła 🙂 Cieszę się, że Franky Cię zainteresował, mam nadzieję, że porwie Twoje serce, tak jak moje. Pozdrawiam i witam w moich skromnych progach 🙂

  1. Whartona uwielbiałam lata temu, to był kultowy pisarz w naszym kraju. Niedawno sięgnęłam po jedną z jego książek i przyznam, że z trudem dobrnęłam do końca, bo źle mi się ją czytał. No cóż, gusta się zmieniają wraz z wiekiem, to nieuniknione :).

    1. Nie wszystkie jego książki, po które sięgnęłam mnie urzekły, ale Franky Furbo to taka moja odskocznia od wszystkiego 🙂 A z wiekiem, to prawda, gust się zmienia i to chyba dobrze, bo otwieramy się na inne wspaniałe rzeczy 🙂

  2. Dni uciekają strasznie! Ja od trzech dni nie miałam książki w ręce! Jak bedzie teraz ciepło na dworze to szczerze mówiąc raczej zaniedbam czytanie na rzecz np roweru 🙂

  3. Jo Nesbø znam i nawet sięgnęłam po niego w porządku chronologicznym. Jednak „Człowiek nietoperz”, czytany na raty, utwierdził mnie w przekonaniu, że nie wyrosłam jeszcze z dobrego polskiego fantasy 😉 Za to tym Franky Furbo to mnie zaintrygowałaś! Trzeba się temu przypatrzeć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s