Książkowy styczeń

Jak wiecie (lub nie) jakiś czas temu wróciłam do nałogu z młodych lat – książek. Nawet postawiłam sobie cel – przeczytać 52 książki w 52 tygodnie, ale przy dwójce młodocianych może być trudno to osiągnąć. Mimo to, postaram się dzielić tym, co uda mi się pochłonąć. Raczej nie będą to wydawnicze nowości, mam spore zaległości, które chcę nadrobić, ale i ambicje, by sięgnąć głebiej w klasykę. Nie przesądzam niczego, bo tak naprawdę odnoszę wrażenie, że to nie ja wybieram książki, tylko one mnie 🙂

Styczeń ilościowo wypada słabo, ale przecież nie o to tu chodzi. Ale dość narudzenia, pora na konkrety 🙂

Więzień nieba„Więzień nieba” Carlos Ruiz Zafon –to opowieść o losach Daniela Sempere i jego bliskich. Opowieść, która wydaje się prosta i zwyczajna, jak wiele innych, dopóki, w księgarni Sempere i Synowie nie pojawia się dziwna postać, poszukująca Fermina Romero de Torresa – przyjaciela rodziny Sempere. Fermin – człowiek dotąd zagadkowy i milczący na temat swojej przeszłości – przymuszony nieco zaistniałą sytuacją, decyduje się zrzucić długo dźwigany ciężar ze swojego serca i dzieli się swoją historią z Danielem. Długo skrywane tajemnice wychodzą na światło dzienne i budzą uśpione demony. Opowiadając o swoim dawnym życiu, Fermin odkrywa jednocześnie przed Danielem bolesną prawdę o losach jego własnej rodziny. Jeśli jesteście ciekawi, jakie to tajemnice i czy Daniel poradzi sobie z tym brzemieniem, zajrzyjcie do książki.

Więzień nieba ukazał się jako trzecia część cyklu Cmentarz Zapomnianych Książek. Wcześniejsze części to „Cień Wiatru” i „Gra Anioła”. Wszystkie te części łączą się poprzez wątki i osoby w nich występujące, jednak każda z nich jest osobną, zamkniętą historią i można je czytać w dowolnej kolejności.

Nie czytałam jeszcze pozostałych części, ale lektura „Więźnia nieba” przekonuje mnie o konieczności nadrobienia tejże zaległości. Tajemnice, zagadki, pytania bez odpowiedzi, intrygi… między tym miłość, przyjaźń, lojalność, ale też wgląd w ludzką naturę, jej granice. Wszystko w oparach nieco dusznej i zmęczonej Barcelony.

Carlos Ruiz Zafón, Więzień nieba, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2012

Pornografia W.GombrowiczWitold Gombrowicz  „Pornografia” – Gombrowicza „na nowo” odkryłam w zeszłym roku przypominając sobie „Ferdydurke”. Później do rąk wpadł mi „Kronos” – życie autora w pigułce i to bardzo nietypowej. Tylko suche fakty, żadnych zbędnych słów. Zaintrygował mnie tak bardzo, że postanowiłam sięgnąć po kolejne jego dzieła.

Pornografia opowiada o losach dwóch dojrzałych panów Fryderyka i Wiktora, którzy wybrali się na wieś do znajomego gospodarza. To chyba jedyne zdanie, którego jestem pewna. Tam, jakikolwiek był ich pierwotny cel, skupili się głównie na zeswataniu dwójki młodych ludzi Hani i Karola. Można by to nazwać knuciem intrygi, która ma na celu tylko połączyć tych dwoje młodych, a jednocześnie dać odrobinę zabawy tym „starym” i pozostawić ich w poczuciu, że starość wie przecież lepiej.

Szczerze mówiąc, trudno jest mi opisywać tę książkę. To trochę tak jakbym czytała ją w dwóch językach jednocześnie. Konkretne słowa, ułożone w logiczne zdania, mają zwykły, jakiś bardzo niewinny sens, a jednocześnie spomiędzy nich, wychyla się jakaś większa prawda i wyzwala, wydawałoby się, nieadekwatne emocje. Język tej powieści wciąga niczym ogromny wir. Autor, mistrz zabawy słowem, sprawia, że zdania same mówią, jak mają być przeczytane. Nie wiem, czy uda mi się kiedykolwiek w pełni pojąć geniusz Gombrowicza, ale z pewnością będę chciała się w nim jeszcze zanurzyć.

Witold Gombrowicz, Pornografia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001

Twoje kompetentne dzieckoJesper Juul „Twoje kompetentne dziecko” – książka duńskiego pedagoga, terapeuty, która ma odpowiedzieć na pytanie: dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej? Nie jest to poradnik, mówiący „zrób tak”, „nie rób tak”, nie daje gotowej recepty. Pokazuje jednak, że wiele spośród znanych metod wychowawczych ma błędne założenia, a ich skutki, choć wydają się być zgodne z oczekiwanymi, w gruncie rzeczy wcale takie nie są. Autor przekonuje o tym, że dziecko ma odpowiednie kompetencje, by brać czynny udział w procesie własnego wychowywania. Rodzic, zamiast wchodzić w rolę autorytatywnego nauczyciela, wszechwiedzącego i nieomylnego, powinien wziąć pod uwagę to, co próbuje przekazać mu dziecko. To nie jest łatwe, bo każdy ma swój bagaż doświadczeń i trudno się od niego uwolnić, z kolei dziecko nie potrafi jeszcze posługiwać się językiem rozumianym przez dorosłych, nie zna odpowiednich narzędzi.

Nie była to dla mnie łatwa lektura, podważyła bowiem wiele z tego, co zostało mi przekazane w trakcie mojego procesu wychowania. Wytknęła moje błędy, a jednocześnie wskazała jedynie kierunek, w którym powinnam podążać, bez gotowych rozwiązań. Pokazała też, że nie ma jedynej słusznej drogi w wychowaniu dzieci, to jest proces, w którym biorę udział ja, mój mąż oraz moje dzieci. Tak jak dzieci obserwują mnie i uczą się ode mnie, tak i ja powinnam czerpać wiedzę z tego, co mi przekazują, uczyć się od nich. Często zdarzało mi się „łapać” protekcjonalny ton wobec moich dzieci. Robiłam to całkiem nieświadomie, kierowana własnymi doświadczeniami. Ta książka pomogła mi to zauważyć.

Dziecko to człowiek, nie gorszy, nie inny, taki sam jak ja, ty, oni. Należy mu się szacunek i należy go traktować poważnie, co wg autora wymaga:

  • Uznania jego prawa do własnych potrzeb, pragnień doświadczeń, uczuć oraz prawa do ich wyrażania
  • Patrzenia na jego potrzeby z jego punktu widzenia
  • Kierowania na niego uwagi, aby go poznać, bez podważania przy tym jego osoby ani pragnień
  • Reagowania na jego działania ze zrozumieniem, bez marginalizacji własnego stanowiska

Z pewnością będę do tej książki zaglądać jeszcze wiele razy.

Jesper Juul, Twoje kompetentne dziecko: dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej?, przeł. Beata Hellmann i Barbara Baczyńska, Wydawnictwo MiND, 2011

Advertisements

13 comments

    1. Oj tam, oj tam. Przecież nie leżysz z wyciągniętymi na kanapie nogami i nie wpatrujesz się np. w ekran telewizora. Tworzysz wiele piękna wokół siebie i moim zdaniem nie masz się czego wstydzić 🙂

    1. Wiem dobrze, że Gombrowicz wywołuje różne emocje, sama podchodziłam do jego twórczości kilkukrotnie. Szczerze mówiąc,nie wiem, skąd znalazł się we mnie ten upór. Trudno mi było pojąć „co autor miał na myśli” i chyba to zrodziło fascynację. No bo jak to? Ja nie rozumiem? 😀 A Zafona mam jak najbardziej w planach 🙂

  1. Zafona czytałam tylko Cień wiatru z tej trylogii, ale wszystkie trzy lezą na półce do przeczytania (bo już o czym był Cień nie pamiętam). Podobało mi się też tego autora- Książę mgły.
    Gombrowicza czytałam Trans-Atlantyk i chyba Ferdydurke, która zupełnie nie przypadła mi do gustu.

    1. Przygodę z Zafonem zaczęłam właśnie od Księcia mgły i spodobało mi się. Jednak Cień… ma już nieco inny charakter (a właśnie wypożyczyłam Grę Anioła). Trans-Atlantyk jeszcze przede mną, Ferdydurke pokochałam, ale dopiero przy drugim podejściu. Jednak wiem, że nie łatwo się do niego przekonać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s