Gdzie piękno?

tabliczka piękno1

Kolejny ręcznie wykonany prezent, który mam nadzieję ucieszy oczy nowej właścicielki. Kiedy pracowałam nad tą tabliczką, nie wiedziałam jeszcze, że w krótkim czasie, przekaz potraktowany przeze mnie z przymrużeniem oka, uderzy mnie w potylicę i każe napisać te słowa:

Boże! Ależ jesteś próżna! – pomyślałam, stojąc przed lustrem już dobre 10 minut. Wiem, że to nie brzmi za dobrze. Nigdy tego nie robiłam, nie lubiłam. Wpatrywanie się w swoje własne odbicie przez taki długi czas, nie może być normalne. Świadomość tego, że to nie przystoi, że to nieskromne, dźgała moje ego palcem w żebro, a ja nic. Tylko półobrót i jeszcze jeden, i znów.

Ostatnio złapałam się na tym, że wśród tych niezliczonych ról, które pisze mi życie, jednej jakby brakuje. Staram się być sumienna w tym, co robię i nie znoszę, kiedy coś mi umyka.

– No dalej! Rusz tą swoją głową! Zacznij wreszcie myśleć kobieto! Kobieto! Kobieto… Kobieto? No tak! Jestem matką, jestem żoną, kurą domową, przyjaciółką, sąsiadką, synową, bratową, wnuczką też jestem… cholera! I kobietą.

Dobra, przyznaję się. Nie zapomniałam o tym, tylko tak jakoś wygodniej było spychać to gdzieś tam, tam trochę dalej, za kulisy. Wiecie przecież, że jestem przede wszystkim matką. Bycie kobietą jest fajne, ale takie wymagające, a ja przecież mam tyle innych spraw, zmartwień, obowiązków. Z resztą, chyba nigdy nie przykładałam się specjalnie do tej swojej kobiecości.

Z natury jestem leniem, a do tego jeszcze tchórzem. Lubię wygodę i to, co sprawdzone. A kobiecość tego nie lubi. Kobiecość to elegancja, błysk i czar… Trzeba to mieć albo ciężko na to pracować. Moje stare jeansy i czarny podkoszulek, plus czasem jeszcze powyciągany kardigan (dopiero od niedawna znam to słowo), no i buty na obcasie gdzieś tak około 0 cm, nie idą w parze z elegancją, kobiecością. Włosy, które od niedawna mogę wreszcie capnąć gumką, żeby nie fruwały gdzieś po twarzy, nie widziały  farby już ho ho… zdrowe są, nawet błyszczące, ale od niedawna jakoś, no i takie „mysie”. Twarz pozbawiona makijażu, ale za to szafka pełna kolorowych ciapadełek, wciąż szczelnie zapakowanych, bo przecież i tak nie umiem ich używać, ale może kiedyś… I zawsze na bakier z trendami.

Wcale nie narzekam, bynajmniej. Lubię tę swoją wygodną matczyną rolę. Tę naturalność, może nawet przezroczystość. Nikt się nie czepia, choć czasem czuję ten litościwy wzrok mówiący  „szkoda dziewczyny, tak się zaniedbała”. A przecież to nieprawda! Dbam teraz o siebie bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, tylko że od środka. Bo przecież prawdziwe piękno jest w środku, prawda?

Ale nawet przed leniem i tchórzem, życie czasem stawia wyzwania. Bal karnawałowy. Nie – jakiś tam. Konkretny, charytatywny, na rzecz przedszkola, do którego uczęszcza moje dziecko. Wypada pójść.

No i stoję przed tym lustrem. Sukienka leży, jak chyba żadna dotąd. Czarne szpilki nadają ton sylwetce: łopatki ściągnięte, plecy proste, głowa do góry, cyc, jaki jest, taki jest, ale do przodu.  Prawie full make-up. Włosy? No tu nie wiele da się zrobić, ale zdrowe są…

O czym w ogóle jest ten wpis?

Ostatnim balem, na jakim byłam było moje przyjęcie weselne. Nie myślcie, że od tamtej pory siedziałam zamknięta w klatce, zdarzało mi się wychylić nos za drzwi. Ale to wtedy, na weselu, czułam się tak bardzo kobietą, na dodatek piękną i kochaną, pełną nadziei, radości i szczęścia. Cztery lata, dwoje dzieci i kilka drobnych wydarzeń później, stanęłam przed lustrem i zobaczyłam dawno niewidzianą osobę:

– Gdzie się chowałaś tak długo?

– Jestem tu cały czas, tylko TY mnie nie dostrzegasz.

Dla kogoś może to być zwykła próżność. Dla mnie to dowód na to, że przyjęte przeze mnie w tym roku motto („uwierz w…”), zaczyna działać i to w dobrym kierunku.

Zawsze szukam w innych czegoś wyjątkowego, tego, co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Wierzę, że piękno wypływa z wnętrza, ale czasem warto mu trochę pomóc i wyciągnąć na wierzch. Wpatrywałam się w lustro, bo zobaczyłam w nim kobietę. Co więcej, nie mogłam znaleźć istotnych krytycznych uwag (choć szukałam intensywnie) patrzyłam na nią z pełnym zadowoleniem. A jeśli nawet to tylko próżność, jej odrobina chyba nikomu nie zaszkodzi? Z resztą, ponoć skromność jest passé, tak mówią…

tabliczka piękno2

Reklamy

22 comments

  1. Całkowicie zgadzam się z napisem na tabliczce:) Ja też przeszłam na leniwe, wygodne „noszenie się”. Czasem mam jednak dzień, że muszę wyglądać dobrze- dla samej siebie. I tak też czynię 🙂

    1. Ja ze swojej wygody na pewno nie zrezygnuję (no może za kilka lat), ale czasem przychodzi właśnie taka ochota na bycie pięknym dla siebie. Dość często z tego rezygnuję, bo wewnętrzny krytyk mówi: chyba zgłupiałaś? Na szczęście coraz mniej go słucham 😀

  2. Ładna fryzurka nie zaszkodzi, to prawda, chociaż ja ostatnio jakoś nie mam do tego głowy. Zawsze lubiłam się fajnie ubierać i jako tako wyglądać, a od kilku lat wcale się sobie nie podobam. Muszę to zmienić, w końcu nie jestem tylko matką :).

  3. Bo najważniejsze to czuć się dobrze ze sobą, prawdziwą sobą, taką jaką się jest 🙂 Chociaż oko zrobione musi być 😉
    PS. Ja dla odmiany marzę o dniu w dresie 😉

    1. Masz rację. Ja właśnie zaczynam akceptować siebie taką prawdziwą i stąd pozytywne efekty 🙂 Dodam, że pod Twoim wpływem kupiłam nową spódnicę… Ale „robienie oka” to dla mnie droga przez mękę, przydałaby mi się chyba jakiś kurs 😛

  4. Mam jakoś tak podobnie. Nie przywiązuje większej wagi do tego jak na co dzień wyglądam. Najważniejsze, żeby było wygodnie i w miarę przyzwoicie. totalnie nie znam się na trendach w modzie, nie mam pojęcia o makijażu. Ale zawsze stając przed lustrem mówię do siebie „jesteś piękna” i to sprawia, ze nawet najbardziej beznadziejny dzień staje się fajnym dniem 🙂

    1. Potwierdzam, nawet najgorszy dzień staje się fajny, pod warunkiem, że wypowiadane do siebie słowa są prawdziwe. Dotąd nie bardzo wierzyłam sobie, ale powoli to zmieniam i coraz więcej jest tych miłych dni 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s