Bez tego nie ogarniam ;P

organizer2

Niedawno pisałam o moich sposobach na walkę z chaosem (o czym to ja miałam…?). A dziś chcę Wam pokazać kilka narzędzi, które okazują się w tym bardzo pomocne.

Po pierwsze kalendarz ścienny (główny). Zawsze jest w tym samym miejscu, nie muszę go szukać na blatach, na biurkach, w szafkach, w szufladach albo w torebkach. Poza tym jest dostępny również dla Mężula, co pomaga w synchronizacji naszych planów. Taki kalendarz może być również ozdobą (choć moje odręczne notatki usilnie temu przeszkadzają). Zwykle decyduję się na kalendarz przedstawiający miesiąc na jednej karcie. Dobrze, jeśli przy każdym dniu jest trochę miejsca na notatki. Do tej pory kalendarze zawsze kupowałam w kiosku, księgarni czy markecie. Ale w tym roku odkryłam, że w internecie można znaleźć niezwykłe egzemplarze darmowe, do wydruku samodzielnego. Swój tegoroczny wybrałam niemal w ułamku sekundy. Ponieważ dałam się wciągnąć w kolorowanie dla dorosłych, nie mógł to być żaden inny. Kto śledzi  mój Instagram, ten już wie, do czego została przygotowana rama, a dokładniej tablica korkowa.

kalendarz3

Jeśli chcecie obejrzeć całość kliknijcie o TUTAJ

U nas, główny kalendarz wisi w kuchni, zaraz obok naklejonej na ścianę tablicy, która (na moje szczęście) również nie rusza się z miejsca ;). Tablica była moim marzeniem od dawna. Wprawdzie zawsze chciałam umieścić ją w starej, ogromnej, drewnianej ramie… No cóż, kiedyś na pewno i ramę zdobędę. A póki co, mam ok 1 m² powierzchni do nagłego notowania. Używam jej na przykład przy pieczeniu i zapisuję, kiedy ciasto wjechało do piekarnika. Służy również do przekazywania delikatnych  sugestii pt : WYRZUĆ ŚMIECI!!! Często udostępniam ją również dzieciom, bo choć mają swoją, dużo większą tablicę w pokoju, ta kuchenna aż się prosi o dziecięce dzieła sztuki 🙂

Ale to nie koniec. Jestem wielbicielką list wszelkich. Jeszcze trochę, a zacznę robić listę list. Poważnie! Aby się przed tym chronić, zaczęłam szukać organizera, który sprostał by moim oczekiwaniom. Przejrzałam wiele darmowych, jak i gotowych do kupienia propozycji, ale nie do końca byłam zadowolona. Ostatecznie jednak zdecydowałam się stworzyć swój własny. Jest bardzo prosty, brakuje mu jakichś ładnych ozdobnych akcentów, ale poza tym ma wszystko czego potrzebuję.

Oczywiście jak na złość, pomimo, że wszystko sobie przygotowałam, wydrukowałam, poskładałam, na mojej drodze stanęło – bindowanie. Zawsze mogę liczyć na to, że jeśli czegoś potrzebuję, to w moim najukochańszym mieście – na pewno tego nie dostanę. Ponieważ jednak ostatnimi czasy, nie daję się tak łatwo zbić z tropu, traktuję to jako zdobywanie nowych doświadczeń, wiedzy i mądrości…Późno, bo późno ale jest wreszcie.

organizer3

Jeśli chcecie lepiej mu się przyjrzeć, KLIKAJCIE 🙂

Chcę jeszcze wspomnieć o bardzo pozytywnym kalendarzu, który zawisł nad moim biurkiem. Wiem, sporo tych kalendarzy, ale nie mogłam mu się oprzeć (albo to początki jakiejś jednostki chorobowej?). Niesłychanie prosty, czerń i biel, ale ileż tu ciekawych informacji. Kalendarz do pobrania na Mamarak.pl   kopalnia fantastycznych pomysłów, kreatywne zabawy dla dzieciaków i nauka rysowania dla rodziców (a nauka ta dla mnie niesłychanie trudną jest), i mnóstwo inspiracji.

kalendarz mamarak

Na koniec, żeby nie wypaść tak strasznie „analogowo” przyznam się, że używam też aplikacji Google Keep i Evernote, ale papier to papier ;).

PS Ja naprawdę kocham kalendarze ;D i chyba zarażam, bo moje dziecko już pyta, jaki kalendarz powieszę u nich w pokoju.

 

Reklamy

12 comments

  1. No i przypomniałaś mi o tym, że muszę kupić kalendarz, bo bez niego ani rusz. Sweg czasu mój mąż się ze mnie śmiał i przekonywał mnie do tego, że możemy obejść się bez kalendarza, a później codziennie coś w nim zapisywał. No to lecę do sklepu ;)!

    1. A myślałam, że tylko ja czekam do ostatniej chwili 😉 mój mąż też na początku nie zauważał kalendarza. W tym roku sam mnie poganiał, żebym wreszcie coś powiesiła na ścianie, bo on nie ma gdzie zapisywać swoich planów 🙂

  2. Rozumiem tę manię na kalendarze czy organizery 🙂 Sama jestem fanką takich narzędzi do planowania czasu. Rozważałam kupno Filofaxu, jest to jednak spory wydatek, a dodatkowo część list, które są tam utworzone nie byłyby dla mnie przydatne. Też myślałam o stworzeniu własnego organizera, ale to narazie „marzenie na kiedyś” 🙂

    Pozdrawiam!

    1. Właśnie to, że nie wszystkie listy z gotowych organizerów były dla mnie użyteczne i ich wysoka cena, skłoniło mnie do stworzenia własnej wersjii. I był o impuls. Nie sądziłam, że dojdzie do skutku. W trakcie działań jednak okazało się, że nie jest to tak trudne, jak się zdawało na początku. Dlatego zachęcam do spróbowania. Witam u siebie i pozdrawiam również.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s