Grunt to chcieć!

Stare odchodzi, nowe nadchodzi. Podsumowania, rozliczenia, postanowienia plany. Co roku to samo. Będę taki, będę taka, zrobię to, zrobię tamto. Zastanawiam się skąd taka potrzeba bierze się w ludziach? Dlaczego tak trudno o realizację tych obietnic? Czy to w ogóle ma sens?

Podobno najczęściej postanowienia noworoczne pozostają w sferze planów z uwagi na porę roku. Otóż zima, mróz, szaruga, krótki dzień nie sprzyjają realizacji szeroko zakrojonych celów. Podobno lepiej brać się za reorganizację swojego życia na wiosnę. Natura budzi się wtedy do życia, a wraz z nią nasza energia. Ponoć w tej euforii wiosennej łatwiej dotrzymać danego sobie słowa.

Szczerze mówiąc – nie wierzę. Jeśli ktoś pragnie zmian, to nie powinien czekać na jakiś szczególny moment. Jeśli ktoś czegoś chce, to powinien zacząć działać od razu, już dziś, właśnie teraz. Żadna pora nie jest zła, by próbować polepszyć swoje życie, bo nie od niej to zależy, a od tego, co w naszej głowie. Trochę głupim wydaje się składanie jakichś obietnic, tylko dlatego, że to koniec roku właśnie. Jeśli postanowienie wypływa z przekonania, że tak wypada, a nie z wewnętrznej chęci zmiany, to nie ma szans powodzenia.

Innym problemem są same założenia, często niedostosowane do własnych możliwości. Na przykład: „będę biegać. Zeszłoroczna kontuzja kolana mi w tym nie przeszkodzi”. Szybko okazuje się, że jednak przeszkadza i wymówka jak znalazł.
Przydałoby się również mierzyć siły na zamiary. „Wygram maraton”- w tym roku raczej poza moim zasięgiem, szukam więc czegoś, co jest w zasięgu moich możliwości – zacznę biegać regularnie, dowiem się jak należy się przygotowywać, poszukam kogoś, kto bierze udział w takich zawodach, trenera, itd…

Według mnie metoda małych kroków jest najlepsza. Mniejsze ryzyko niepowodzenia, większe prawdopodobieństwo sukcesu. A sukces to wiadomo: satysfakcja, radość, motywacja.
Co ważniejsze, nie wyklucza osiągania wielkich (na dziś nierealnych) celów. Dzieli jedynie drogę do nich na mniejsze i łatwiejsze do pokonania etapy.
Jeśli się dobrze zastanowić, przyłożyć, rozłożyć na czynniki pierwsze – uzyskamy konkretny plan działania.

Konkret! Tego często brak pochopnym niezbyt mocnym postanowieniom. „Schudnę”, „zadbam o zdrowie”, „więcej czasu poświęcę dzieciom”… Albo tegoroczny hit: „będę szczęśliwym człowiekiem”.
Jeśli ktoś traktuje tę całą zadymę z przymrużeniem oka to w porządku. Ale jeśli jest inaczej i za tym idzie jakaś tęsknotą za zmianą, to niestety nie wróżę powodzenia.
Postanowienie zmiany to nie słowo rzucone chyłkiem bokiem. Nic się samo nie zrobi.Trzeba wiedzieć, co taka zmiana niesie. Trzeba poznać konkrety i postawić sobie konkretne zadania kto? co? jak? gdzie? kiedy? ile? co jeśli? po co? Trzeba dać sobie trochę czasu do zastanowienia – jedna sylwestrowa noc za krótko. Ale przede wszystkim trzeba chcieć. Trzeba naprawdę chcieć zmian i chcieć podjąć trud.

W zeszłym roku podjęłam taki trud, choć przyznam, że bez większej wiary w powodzenie. Moje osiągnięcia nie powalą świata na kolana, ale dały mi na tyle dużo siły, by witać rok 2016 z zupełnie innym nastawieniem. Więcej o tym niebawem.
Tym, którzy odczytali do końca (dobra, wszystkim innym i sobie też ;)) w pierwszym poście w roku 2016 życzę, żeby chciało im się chcieć. 😉 :*

Advertisements

2 comments

    1. Każde podejście, które daje oczekiwany skutek jest dobre 🙂 Dziękuję za życzenia i trzymam kciuki za powodzenie w osiąganiu wszelkich celów ( choć wydaje mi się, że nie masz z tym problemu;) )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s