Nie do twarzy mi w różowym

„No, to teraz przydałaby się dziewczynka.”; „Musicie się bardziej  postarać.”; „Same chłopy w domu, koniec świata!” Takie lub podobne kometarze zdarza mi się słyszeć dość często. Właściwie, nic w tym dziwnego, skoro jestem mamą dwóch całkiem dorodnych chłopaków.

Ale czy to naprawdę nic dziwnego? Czy naprawdę te komentarze są na miejscu i powinnam je znosić bez mrugnięcia okiem? Oczywiście najczęściej mam do czynienia z niewinnymi żartami, które nie stanowią szpili wymierzonej w mój bok. Niektórzy jednak zdają się bardzo martwić o mnie i strukturę mojej rodziny. I choć czasem krew w moich żyłach się gotuje,  to staram się nie irytować, a odpowiedź obracać na przykład w żart: Po prostu nie do twarzy mi w różowym.

Ktoś zaraz zapyta, ale czym się tu irytować? Wielkie larum o niewinne stwierdzenie.

Niby prawda, ale kiedy po tym niewinnym stwierdzeniu padają argumenty mówiące o tym, jacy chłopcy są, a jacy nie są i o ile to lepiej i łatwiej jest z dziewczynkami, robi mi się gorąco. Jeśli ktoś próbuje mi wmówić, że wychowując wyłącznie chłopców, jestem skazana na drogę przez mękę, to trochę się denerwuję, ale może to tylko moja choleryczna, jędzowata natura?

Na łopatki rozkładają mnie twierdzenia, że z chłopcami jest trudniej, że są bardziej kłopotliwi, niesforni, niegrzeczni albo uwaga: trudniejsi do ułożenia. Układać to ja mogę książki na półce, choć wg niektórych to czepianie się słówek. Nie jestem ekspertem, jednak nie widzę znaczących różnic między zachowaniem moich chłopaków a zachowaniem ich koleżanek, rówieśniczek. No chyba, że mamy do czynienia z zasadą ” dziewczynce nie wypada, a chłopak to co innego” co w efekcie kończy się tym, że dziewczynce nie pozwalamy na nic, a chłopcu na wszystko – tylko czy tu problemem jest płeć dziecka?

Uwielbiam też, gdy ktoś martwi się o to, że w przyszłości nikt mi nie pomoże w kuchni, w domu… No to teraz się przyznam! Musicie wiedzieć, że ja właśnie z uwagi na tę pomoc postarałam się o dzieci. Właściwie, chodziło mi tylko o to, żeby mnie wreszcie ktoś wyręczył. A tu takich pech. Trafili mi się chłopcy, więc czeka mnie marny los. Naprawdę? Niech mnie ktoś uszczypnie! Nie wiem, jak inni, ale ja zamierzam uczyć swoich chłopaków, jak dbać o porządek wokół siebie, jak zrobić coś (niekoniecznie byle co, byle jak) do jedzenia, czy zwyczajnie, że trzeba wypełniać swoje obowiązki i jednocześnie szanować też pracę innych. Nie zamierzam ich wyręczać albo zniechęcać do pewnych zajęć tylko dlatego, że to chłopcy (wrr…gender). Zależy mi na tym, aby w niedalekiej przyszłości byli samodzielnymi, niezależnymi młodymi mężczyznami.  

W tym miejscu nie można również pominąć wyznawców kompletowania parki.

Masz dziewczynkę? To teraz chłopczyk. A jak masz chłopczyka, to dziewczynka i parka gotowa. A jeśli masz już parkę, to możesz zaprzestać produkcji, czy jak? Mission accomplished! Twój życiowy cel został osiągnięty. Błagam, niech mi to ktoś objaśni, bo naprawdę – nie rozumiem.

Tylko, żeby była jasność. Jeśli ktoś pragnie, żeby tak wyglądała jego rodzina – to nic mi (ani nikomu innemu) do tego – takie prawo każdego człowieka. Ale jeśli ktoś pragnie, żeby moja rodzina wyglądała zgodnie z jego wymarzonym modelem i wyraża to w niewybrednych komentarzach? Tego, nigdy nie pojmę.

Dawno temu, będąc małą dziewczynką, bawiłam się lalkami i wymyślałam imiona dla mojej ukochanej córeczki. Oczami wyobraźni widziałam  jak czeszę jej piękne długie włosy, jak razem śpiewamy, przebieramy się, tańczymy. Zwykłe dziecięce marzenia.

Życie potoczyło się swoim torem. Był czas, kiedy posiadanie dzieci w ogóle nie mieściło mi się w głowie. Był też czas, kiedy bałam się, że nie będę mieć ich wcale. A teraz…

…jestem mamą dwóch najwspanialszych chłopaków na świecie i żoną trzeciego. I nie zamieniłabym ich na nikogo innego. Szczerze mówiąc, chyba kiepską byłabym mamą dla dziewczynki. Lalkami już się bawić nie umiem, warkocza zapleść nie potrafię, w różu mi nie do twarzy i choć bardzo się staram, to mało dziewczyńska jestem. Ale kto wie, co mnie jeszcze czeka ;).

Każdy ma jakieś preferencje, każdy ma jakieś marzenia, jednak życie płata różne psikusy. Trzeba być na to gotowym, czyli ni mniej, ni więcej trzeba być dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem, bo każde dziecko potrzebuje miłości i na nią zasługuje, bez zbędnych komentarzy.

PS Przy okazji pozdrawiam wszystkie bliskie mojemu sercu Małe Księżniczki, bez których mój świat byłby całkiem schłopaczony 😉

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s