Rozmowy z Wewnętrznym: szuflada pełna słów

Jak moje porządki? Właściwie dobrze… tak sądzę. Z półek zniknęła spora część bibelotów. Wiesz, takich smutnych, zakurzonych, nikomu niepotrzebnych. No… Nikomu. Poza mną oczywiście! Ale mimo niemal fizycznego bólu, 
wyganiam z półek te relikty przeszłości, świadectwa nietrafionych decyzji konsumenckich, kokony pełne wyblakłych wspomnień…powoli.

Naprawdę. No patrzcie! Nie wierzy mi. Fakt, że trafiają one do kartonów, pudeł, pudełeczek, świadczy przecież o postępie – małym, ale zawsze. To wcale nie jest śmieszne! Te rzeczy potrzebują dojrzeć! Dojrzeć do opuszczenia mojego życia…

Ale szafę z garderobą przewietrzyłam dość solidnie, prawda? I wciąż znajduję ubrania, których nie chcę zatrzymać. A powodów jest sporo.  To? Właściwie nie mój kolor. To nie mój fason. A ten sweter gryzie. Tego nigdy nie widziałam- to moje?!? Za długie, za duże… No, ale najwięcej jest tych… tych za małych.
Tak! Zrobiłam to! Za małe już zawsze pozostaną za małe, a jeśli nie, to znajdę nowe – ładniejsze. Z resztą, mam sporo czasu do lata, nie? Wszystkie za małe wyleciały. I tak, jestem z tego dumna, ale tylko z tego, że wyleciały, bo z tego, że za małe, no cóż…

Ale wiesz? Mam wrażenie, że to był najprostszy etap. Szperam teraz w papierach. Papierów u mnie dostatek. Zeszyty, segregatory, koperty, kalendarze, luźne kartki, skrawki… I wszędzie słowa. Nie byle jakie. Znaczące.

Może i wydają się głupiutkie, naiwne, ale pisane zazwyczaj w silnych emocjach. Euforia – tak, kiedyś zdarzało mi się spadać w ten stan. Rozpacz, ból, cierpienie. Gniew, gniew, bunt. To wszystko przeżera te słowa. Jest takie żywe, takie realne, takie męczące, ale znaczy. Dla mnie coś znaczy.
A ta szuflada? Utknęłam na amen! Pełno w niej listów. Od ludzi, prawdziwych ludzi. Pisane ręcznie na kartce wyrwanej z zeszytu, prawdopodobnie do matmy. Kilka nawet w obcych językach. Tak, korespondowałam kiedyś z całym światem. Kto dziś pamięta takie rzeczy? Kto wspomina? Kto tęskni?
Ta dzisiejsza nieznośna ulotność wszystkiego. Ulotność znaczeń.

Stare listy więcej mają w sobie znaczenia niż prowadzone dziś non-stop dialogi. W starych listach, czas zatrzymał duszę piszącego, jego nastrój, emocje, marzenia, lęki, problemy, uczucia… I to wszystko nadal znaczy! Jaki SMS to potrafi?
Zawartości tej szuflady jeszcze nie umiem wyrzucić. Zawarte w niej słowa wciąż coś znaczą, w przeciwieństwie do dzisiejszej paplaniny…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s