Rozmowy z wewnętrznym: porządki i dzielenie

Wpadłam ostatnio w wir porządków, wiesz? Takich konkretnych. Marzy mi się minimalizm . Nie wiem czy to osiągalne, bo jestem chomikiem, któremu na imię Tosięjeszczeprzyda, borykającym się z problemem kompulsywnego kupowania. W moim domu zalega mnóstwo rzeczy – trudno mi to nawet napisać – niepotrzebnych. Oczywiście są one nieładne, nieprzydatne, niechciane… ale trudno mi się z nimi rozstać, jakkolwiek niedorzecznie to brzmi.

Było! Było trudno. Wypowiedziałam temu śmietnikowi wojnę. Wywlekam wszystko po kolei – z szaf, szafek, szufladek. Obracam w dłoniach, palcach, prześwietlam wzrokiem. Segreguję, odkładam, oddaję, wyrzucam. Wreszczie – wyrzucam… i robi się lżej, dużo lżej. Może jeszcze nieidealnie, bo wciąż sterta „zostaje” jest większa od „wylatuje”, ale jest.

Oj, nie śmiej się. Dla mnie to poważna sprawa. Po jednej z wygranych walk szufladowych pomyślałam – a może by zerknąć w głąb myśli? Tam jest dopiero burdel i pełno zalegających śmieci.  Myśli, żale, lęki, sympatie, paranoje, fobie, życzliwe komentarze, miejsca, ludzie, opinie…To wszystko składane latami w nieforemną kupę. Mało w tym wdzięku, a co dopiero wartości. Splątane, nieświeże, podarte, niedopowiedziane, błędne wnioski. Biorąc pod uwagę, jak wiele materialnych spraw potrafię upchnąć w zwykłej szafie, nie potrafię sobie nawet wyobrazić, ile tych niezmaterializowanych  zachowuję w umyśle.

Zaczęłam powoli, choć czasu akurat mam niewiele. Sama nie wiem ile. Dzień? Kwartał? Rok? Dekada? Zakładam, że mam lata całe na zmagania z tym bajzlem, ale przecież wiemy, jak to jest? No! czasem tylko udajemy, że nie pamiętamy, dokąd to wszystko zmierza. Ja właśnie sobie o tym przypomniałam. To zdaje się pomagać.

Nie rozumiesz? Wreszcie to dostrzegam! Błąd. Jeden. Dwa. Kolejne. Wykolejone myśli leżą bezwładnie, tamując płynność ruchu. Jak cokolwiek miałoby się przez to przebić? No wiesz, coś pozytywnego, motywującego…

Pierwsze z brzegu: opinie ludzi, którzy cię nie szanują? – przecież wiesz, możesz na rzęsach kankana, a oni i tak swoje. Nic ich nie przekona, ale zapłaczą, kiedy ciebie już nie będzie, nie żeby z żalu, ale dlatego, że tak wypada. Naprawdę, zastanawiam się, dalczego jeszcze nie szkoda mi na to czasu?

Inne: opinie ludzi znanych mniej lub bardziej, jednak małoznaczących – czy dobrze ułożona fryzura, brak makijażu albo pomięta bluzka może świadczyć o tym, jakim jesteś człowiekiem? Być może niektórzy tak twierdzą. Być może to nawet dość spora część, ba! większość z tych małoznaczących. Ale ponoć nie powinno się mylić opini większości z prawdą?

Poza tym, przecież znasz ludzi. Przylepiają etykiety, gdzie popadnie, bo tak jest najłatwiej radzić sobie z rzeczywistością. Proste umysły, potrzebują jasnych sygnałów. To jest białe, to jest czarne. Ty jesteś ze mną, ona przeciwko.  A „radzić” to niekoniecznie to samo, co poznawać, weryfikować, rozumieć.

To dlatego ludzie dzielą się na głupich i mądrych, grubych i chudych, ładnych i brzydkich, zdrowych i chorych, starych i młodych, białych i kolorowych, na mężczyzn, kobiety, dzieci…

Wiem o tym, aż za dobrze. Ludzie oceniają, etykietują i dzielą, i dzielą, i dzielą…

Tak, ja też uważam, że lepiej byłoby łączyć.

Dopiero zaczęłam sprzątać…

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s