Pierwsza po idealnej

Matka wyrodna. Któż jej nie zna? To ta, o której się mówi: „co z niej za matka?!?” To ta, która nic nie wie, na niczym się nie zna. Jest leniwa i niczego nie potrafi dopilnować, ani doprowadzić do końca. Z jednej strony jest za mało konsekwentna, ale bywa że za bardzo. Matka wyrodna nie dba o dobro swojego dziecka. Robi to z premedytacją i na przekór wszystkim dobrym radom i wzorcom, których przecież dostarcza jej  zatroskane otoczenie. Matka wyrodna jest uparta i oporna na wiedzę, a na dodatek sądzi, że pozjadała wszystkie rozumy. Nie słucha nikogo, bo przecież sama wie najlepiej.

Być może nie stanowi realnego zagrożenia dla swojego potomstwa, ale uprzykrza mu życie na wszelkie możliwe sposoby, gdyż jej ulubionym zajęciem jest czynienie własnemu dziecku na złość.

Wyrodną, bywa matka nieodpowiedzialna i bezmyślna, która skazuje swe dzieci na realizację jej nieobliczalnych pomysłów.

Innym razem jest matką – żandarmem, która wymyśla sobie jakieś zasady i broni ich jak lwica, właściwie tylko po to, by odebrać dziecku te nieliczne chwile radości w krótkim czasie dzieciństwa.

Może też być matką nadopiekuńczą albo matką-wariatką, świruską, albo nie taką, inną…

…no wiecie, o co mi chodzi. Na pewno macie taką w pobliżu. Może w rodzinie? Może w sąsiedztwie? Nie zdarzyło się Wam powiedzieć lub chociaż pomyśleć: „Boże, co za matka …?”.

Mnie się to zdarzało –  przyznaję ze wstydem, bo nie przypominam sobie, by przysługiwał mi  przywilej  sądzenia czy nazywania kogokolwiek w ten sposób. Jakie mam prawo, aby oceniać sytuację, której do końca nie znam i dodajmy, poznać nie zdołam? Ano właśnie nie mam. O ile się nie mylę,choć ekspertem w tej dziedzinie jestem raczej marnym, to wydaje mi się, że sądzenie innych, z zasady, nie leży w naszych ludzkich kompetencjach. Ale zapominać jest już rzeczą ludzką.

Zdarza się (dość często, jak mniemam), że i ja jestem zaliczana do grona matek wyrodnych. Oczywiście, najczęściej poza moją wiadomością. A szkoda, bo może moje argumenty „obronne” mogłyby zmienić mój wyrodny wizerunek? Jednak zazwyczaj nie mam okazji ich wytoczyć, a tak bardzo chciałabym być pierwszą po idealnej.

A może spróbować oswoić tę wyrodną tu, na blogu? To może być dość trudne, bo mam co nieco na sumieniu… ale właściwie, dlaczego nie? Zatem, postanowione! Już niebawem pierwsza odsłona mnie – wyrodnej, przecież zabrałam maleńkie dzieci na Woodstock. Jak ja mogłam?

PS Mam nadzieję, że przy czytaniu przymrużyliście nieco jedno oko 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s