Czasami pada deszcz

„W czasie deszczu dzieci się nudzą” – to sprawa oczywista i powszechnie znany fakt, szczególnie dla rodziców. A kiedy dzieci się nudzą, to drżyjcie nieuważni, bo nieposkromiona wyobraźnia dziecka nie będzie czekać na wasz ruch.

Nie należę do tej grupy rodziców, którzy w nudzie upatrują wszelkich źródeł zła. Każdy powinien się czasem trochę ponudzić (ja chętnie, zawsze i wszędzie – taaa…). Uważam jednak, że moje maluchy nie są jeszcze gotowe na samodzielną walkę z nudą, dlatego w momencie zagrożenia staram się prędko biec z odsieczą.

Nie jest to dla mnie proste zadanie. Budżet mam dość ograniczony, natomiast pokłady inwencji twórczej, nie dość, że skąpe, to jeszcze zaginęły pod nawałem obowiązków, obowiązeczków – spraw codziennych i jakoś nie mogę się do nich dokopać. Jednocześnie zależy mi, żeby moje dzieci czerpały z zabawy jak najwięcej korzyści, również w kwestii rozwoju. Och, wiem! Kiedyś nikt nie wspominał o motorykach, sensorykach czy innych „rykach”. Zabawki były dalekie od bezpiecznych – szczęście, że w ogóle jakieś były – a zabawa była głównie zabawą, a dzieci się przecież rozwijały. Oczywiście, można podążać takim tokiem myślenia. Według mnie, lepiej jednak korzystać ze zdobyczy nauki. Jeśli udowodniono, że prosta zabawa może pomóc mojemu dziecku np. ładnie mówić, to dlaczego tego nie wypróbować? Ale moim tematem jest nuda…

Jednego dnia, z tych bardziej pochmurnych i wietrznych, niejaka nuda zajrzała w nasze progi i postanowiła się rozgościć. Atopek siedział w kuchni i powtarzał niczym zacięta płyta: „Mamo, do piakownicy chcę iść…”. Mrozu nie było, deszcz nie padał, ale na myśl o wyjściu na zewnątrz, czułam się chora. Zaproponowałam kredki, farby, budowę torów, domku z koca, turlanie się po podłodze, bitwę na pluszaki. Pozwoliłam na zbudowanie i używanie zestawu perkusyjnego, złożonego z metalowych misek (dodam, że na kuchennych płytkach – zgroza!). Chyba te rozkoszne dźwięki sprawiły, że zasiadłam przed skarbnicą wiedzy wszelkiej, by poszukać jakiegoś rozwiązania. W mojej głowie nie mogło się objawić już nic, skoro wypełniał ją jedynie brzdęk!!!

Poszukiwania okazały się bardzo owocne. Trafiłam na stronę, którą prowadzi pewna niesamowicie pomysłowa mama. Dla mnie – matki niekompetentnej – to istny skarb, a raczej kopalnia pełna skarbów, Są tam pokazane zabawki, które można samodzielnie wykonać, wykorzystując przedmioty znajdujące się chyba w każdym domu oraz ogrom sposobów na  ciekawe spędzanie czasu z dzieckiem, a tym samym walkę z nudą. Ale nie musicie wierzyć mi na słowo, lepiej zajrzyjcie tam sami: TA STRONA TO SKARB!(klik)

Znalazłam tam m.in. przepis na domowy piasek. Być może jako jedyna nie miałam pojęcia o istnieniu takiego cuda. No genialne!!! Mąka, olej, kolorowa kreda – mieszamy i zabawa na całego. Dla Robala nie było to może fascynujące, jednak Atopek był zachwycony i nie chciał ani na chwilę rozstawać się z miską, która spełniała rolę piaskownicy. Łopatki, foremki, a przy okazji łyżki, kubeczki oraz inne akcesoria kuchenne, poszły w ruch. Radości i zabawy było mnóstwo. Ba! Nawet sprzątanie podłogi (bo tego też było sporo) wyzwoliło entuzjazm Atopka. Ten pomysł sprawdza się u nas wtedy, gdy za oknem deszcz, ale również wtedy, gdy zabawa w piaskownicy nie jest wskazana, z uwagi na stan skóry Atopka. Jak tu nie kochać domowego piasku?

zabawy z piaskiem

Advertisements

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s