Mój najgorszy wróg

Zmieniasz swoje życie? Dobre sobie! A niby dotychczasowe było złe? Dlaczego? Jesteś przeciętna i trzeba się z tym pogodzić, to przecież wcale nie jest takie złe. Jeśli cię nie widać, to cię nie ma, nikt nie będzie cię krytykował, ośmieszał, wytykał palcami. Nie będzie cię znał wcale – to inna rzecz, ale na wszelki wypadek, lepiej nie wychylać głowy z nory. Masz swój bezpieczny świat, po co Ci zmiany?

Twoje przyjazne nastawienie do świata to bzdura! Udajesz tylko przed światem, a w gruncie rzeczy nadal masz mu za złe, że rzuca ci tylko ochłapy. Jeszcze większą głupotą jest udawanie przyjaznej dla samej siebie. Ależ z ciebie marna istota! Trzęsiesz się ze strachu z byle jakiego powodu, a chcesz wyjść do ludzi? Nie ryzykuj, oni od razu zobaczą, jak bardzo do nich nie pasujesz. A ci, do których już wyszłaś, prędzej czy później uciekną przed tobą. Choć pewnie to ty najprędzej uciekniesz przed nimi. Przecież wiesz, że nigdy nie miałaś wiele odwagi i nie byłaś zbyt wytrwała w swoich postanowieniach. Nie narzekasz? Mniej marudzisz? Uśmiechasz się do ludzi, a oni do ciebie? Niektórzy już mają cię za wariatkę. Ćwiczysz? Czytasz? Piszesz? Po co ci ten blog? Przecież nikt go nie czyta. Siedzisz tylko bez sensu nad klawiaturą, skrobiesz coś na kartkach, marudzisz, że nie masz czasu, że zdjęcia nie wyszły, jak chciałaś. Po co to robisz? Uczysz się prowadzić stronę, uczysz się jak fotografować, jak obrabiać zdjęcia, ale po co? Dla ciebie to już trochę za późno na takie rzeczy. Powinnaś się skupić na rodzinie, na swoich dzieciach, na swoim mężu, który jeszcze cię toleruje, na tym, żeby wreszcie w twoim domu zapanował porządek, a tobie bzdury w głowie. Z resztą, o czym niby piszesz, co chcesz przekazać ludziom? Własne życie, własne opinie? Myślisz, że to kogoś interesuje, inspiruje albo chociaż bawi? Niczego nowego nie wrzucasz do tego i tak przepełnionego już koszyka, nie odkrywasz Ameryki, niczego nie oferujesz. Bo czym możesz się pochwalić? Tym, że potrafisz czytać i pisać? Nawet najbliższe otoczenie, nie ma czasu ani ochoty czytać twoich wypocin, twoich opinii czy dylematów wynikających z tej małej wiary w siebie. Nigdy, nigdzie się nie liczyłaś i niczego już nie osiągniesz! Wiesz o tym. Myślisz, że sobie coś postanowisz i wszystko się zmieni? Opamiętaj się wreszcie!

Tak w dniu moich urodzin przemówił do mnie mój najgorszy wróg, mój zajadły krytyk – mój własny wewnętrzny głos. Wydaje mi się, że tylko ja miewam z nim przejścia, ale może i Wy go znacie? Trudno jest nie słuchać i nie brać do  siebie jego słów. Do niedawna robiłam to bardzo często i z uporem maniaka wsłuchiwałam się w te „mądre” rady. Uciekałam przed życiem, przed odpowiedzialnością, przed wolnością i szczęściem. Zamiast działać, marnowałam czas na użalaniu się nad sobą, na rozpatrywaniu porażek, niepowodzeń – nawet tych, których tak naprawdę nigdy nie było. Na szczęście to się zmienia, bardzo powoli, ale jednak. Wysiłek, który w to wkładam jest ogromny, bo nie łatwo jest przestać postępować na przekór schematom wypracowanym lata temu. Poddać się? To takie proste, takie kuszące, ale nie dziękuję. Chcę walczyć o swoje szczęście i swoje życie. I zrobię to sama, bo tylko wtedy uwierzę, że potrafię.

Być może to co robię jest nie wiele warte, być może nikt tego nigdy nie pozna, nie doceni. To już mniej ważne, bo chcę przestać udowadniać cokolwiek innym, chcę udowodnić wszystko sobie. Oczywiście, boję się, że znów mi się nie powiedzie, ale nawet jeśli, zawsze można spróbować czegoś innego, prawda? Mój wewnętrzny głos nie odpuszcza łatwo, wciąż drąży, gmatwa i komplikuje moje myśli, ale dziś mam już tyle siły, żeby mu odpowiedzieć: Zamknij się wreszcie i daj mi działać! A ponieważ dziś moje urodziny, to życzę sobie i wszystkim, którzy mają problem z własnym „ja” wytrwałości w odpędzaniu złych myśli i wiary w szczęście dostępne dla wszystkich.

Reklamy

2 comments

  1. Ja Cię czytam!!! Uwielbiam Cię czytać 🙂 A głos o którym piszesz? Tak,też go mam..walczę z nim, choć już wiele razy pokonał mnie i był górą… ale od jakiegoś czasu tak się zaparłam ,że mu nie odpuszczam.Chyba teraz jestem z nim na równi.Mam nadzieję,że już niedługo będę mogła go przygnieść trampkiem ,mówiąc mu : ” giniesz marnie:) ”. Buźka Mamuśka i trzymaj się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s