Zielonooka mama

Kocham moich dwóch Szkrabów ponad wszystko. Jestem na ich wyłączność niemal 24 godziny na dobę. Dbam o ich zdrową, urozmaiconą dietę, aktywnie spędzam z nimi czas, wymyślam zabawy, czytam im książki, pielęgnuję w chorobie i martwię się o ich przyszłość, staram się zaspokajać wszystkie potrzeby – jak każda matka. Czasem nachodzą mnie takie myśli: może to nie wystarcza,  może stać mnie na jeszcze więcej, może oczekują, potrzebują czegoś innego?

Jestem ogromną kupą szczęścia (co za zestawienie!), gdy Atopek przytula się do mnie i mówi: „Mamo, kocham Ciebie mocio” lub gdy Robal nagle rzuca zabawkę, podbiega do mnie tylko po to, by na chwilę się przytulić. W takich momentach zmęczenie, frustracja lub jakieś inne, mętne myśli znikają, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. I chciałoby się powiedzieć – Chwilo trwaj! Niestety, chwile mają to do siebie, iż są bardzo krótkotrwałe, a matczyne serce musi cierpliwie czekać na kolejne podobne.

Atopek zakończył już ten etap, kiedy wyłącznie mama stanowiła jego świat. Cały czas się przecież rozwija, dorasta, staje się coraz bardziej samodzielny, chce poznawać, co jest dalej. W jego życiu, coraz większą rolę odgrywa teraz Tato. Oczywiście, bardzo mnie to cieszy. Od pierwszych chwil dbaliśmy o to, by ich więź mogła się rozwijać i wzmacniać. Wtedy, kiedy tylko Mężulu był w domu, brał aktywny udział w opiece nad Atopkiem, kąpał go, przewijał, usypiał, itp… Dla nas obojga, było to naturalne, że powinien się angażować w te rutynowe zajęcia, by delikatnie zaznaczać swoją obecność (jakby mówił, do Atopka – Jestem dla Ciebie, tuż za mamą).

Po trzech latach mogę śmiało stwierdzić, że zdecydowanie nam się udało i więź Atopka z Tatą jest niebywale silna. Uwielbiam obserwować, kiedy bawią się razem lub zajmują się „swoimi” sprawami. Ale przychodzą czasem takie momenty, kiedy w sercu czuję ukłucie i pojawia się zazdrość. Tak! Muszę się do tego przyznać, głośno i wyraźnie – bywam zazdrosna o uczucia swojego Malucha. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy Atopek rysuje – oczywiście, dla Taty, gdy „piecze ciastka” – tylko dla Taty albo gdy buduje wieżę z klocków – „bo Tata się ucieszy”. I jeszcze: gdy to Tata ma poczytać na dobranoc albo podać lekarstwo, itp…

Kiedy spadam na drugi plan (co wcale nie jest znowu tak częste), wtedy czuję smutek. To nierozsądne, ale nie mam na to większego wpływu. Logika i rozsądek podpowiada, że to normalne. Tata przecież pracuje, często jest tylko gościem w domu. Mama jest cały czas, nie ma jak za nią zatęsknić. Poza tym, Tata robi tyle ciekawych rzeczy. Mama oczywiście też, ale te Atopek już doskonale zna, a z Tatą poznaje wciąż nowe, interesujące zajęcia. To wszystko wydaje się zrozumiałe, ale kiedy słyszę od swojego Dziecka – Nie Ty! Ja chcę z Tatą! – to w głowie pojawia się ta straszna myśl – On kocha Tatę bardziej niż mnie. Albo – Dlaczego tak jest? Muszę, gdzieś popełniać błąd? I zaczyna się próba dociekania przyczyn.

A przecież, jeszcze tak niedawno narzekałam, że nie mogę się ruszyć z miejsca bez Atopka. Wszystko było – Mama, mama, mama… Sama zachęcałam – Może pobawisz się teraz troszkę z Tatą; A może dzisiaj Tato z Tobą pójdzie na spacer, itd… Dziś trochę tęsknię, za tym uczuciem, że tylko ja mogę zaspokoić jego potrzeby. A przecież to dopiero początek.

Na szczęście, trochę oleju w głowie mi zostało i wiem, że mój słodki Atopek kocha mnie całym swoim maleńkim serduszkiem i tylko czasem dopuszczam do siebie, te wstrętne myśli, że jest inaczej. Poza tym, że jestem matką, to jestem też przecież człowiekiem, zwykłym śmiertelnikiem i muszę zaakceptować fakt, że czasem odczuwam też zazdrość. Ta akceptacja pozwala mi szybciej i łatwiej uporać się z problemem i coraz rzadziej do niego wracać.

Świadomość upływającego w zawrotnym tempie czasu i te moje tęsknoty dają mi jeszcze jedno. Przecież jest  Robal, którego całym światem jestem jeszcze właśnie ja. Nie narzekam już z tego powodu (no dobra, może czasem, ale odrobinkę), że domaga się mojej stałej obecności. Staram się możliwie jak najlepiej zaspakajać tę potrzebę bliskości, bycia z mamą. Dzisiaj zdaję sobie bowiem sprawę z tego, że w gruncie rzeczy to także moja potrzeba. Robal to moja słodka Przylepa, uwielbia się przytulać, ale zauważam, że coraz chętniej się ode mnie odkleja. Wykorzystuję, więc teraz każdą nadarzającą się okazję, by przylepiać się do niego. Za kilka miesięcy, Robal odkryje, że z Tatą też jest dobrze, a ja wtedy zamiast zazdrościć, będę się mogła skupić na czymś innym.

Ciekawa jestem, czy ktoś poza mną doświadcza takich problemów. A może są jakieś ciekawe sposoby, żeby tego uniknąć?

Advertisements

2 comments

  1. Każdy jest inny, bo u mnie np. słowa „Nie ty, tylko tata” wywołują zawsze ogromną radość 🙂 Niestety u nas przeważnie jest „mama, mama, mama”, mama od wszystkiego i dlatego niezmiernie się cieszę, gdy raz na ruski rok syn chce coś robić z kimś innym 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s